Mużaków Wschodni

Przed trzema laty po raz pierwszy robiłem zdjęcia kolejowej części Łęknicy. Nie miałem zbyt wiele czasu, więc fotodokumentacja była wtedy skromna. Teraz mogłem dokładniej przyjrzeć się dawnej stacji oraz tym, co pozostało po czasach świetności.
Wjazd do Łęknicy. Obecnie starotorze przecięte jest wysokim nasypem, po którym biegnie obwodnica Łęknicy (DK12). Gdyby więc pojawiła się myśl o przywróceniu ruchu pociągów, to nie byłoby to możliwe bez budowy wiaduktu… A co z rowerami? Tuż przed nasypem trzeba skręcić w lewo gdzie 200 metrów dalej jest wiadukt. Potem można wrócić na „tory”

Magazyn z rampą przeładunkową, na drugim planie budynek stacji. W latach 1945 – 1961 stacja nosiła nazwę Mużaków Wschód

Budynek od strony peronu, wraz ze starotorzem; oraz od ulicy

Krawędź peronowa i altana dla turystów na peronie

Na terenie miasta ścieżka rowerowa ma już twardsze podłoże, nawet asfaltowe… krawężniki i latarnie, których jeszcze parę lat temu nie było. Widać to w linku zamieszczonym na początku postu. Poza tym jest też nieco większa stacja turystyczna, niczym mały zajazd…

W Łęknicy były aż cztery tory bocznicowe, prowadzące do różnych zakładów przemysłowych, powstałych jeszcze przed II wojną. Dziś, zarówno po bocznicach jak i fabrykach nie ma śladów. Tylko resztki torów zachowane w przejazdach drogowych

Energetyka i klaustrofobia

Jadąc leśna ścieżką rowerową w okolicach Nowych Czapli przypadkowo spojrzałem w lewo i tylko dlatego dostrzegłem te ruiny. Nie ma żadnego oznakowania ani tabliczki. Może celowo, gdyż ruiny, które zobaczyłem nie należą do miejsc bezpiecznych. Czyli taka utajniona atrakcja turystyczna. Najpierw zostawiwszy rower z całym dobytkiem musiałem wejść na dosyć strome wzniesienie, gdyż ścieżka rowerowa (a dawniej tor kolejowy) biegł w głębokim wykopie. Ale warto było to zobaczyć…
Ruiny dawnej elektrowni, zasilanej wydobywanym w okolicach węglem brunatnym

Elementy kopalnianego systemu transportowego. Tak przemieszczano węgiel z kopalni do elektrowni

Nieopodal schron przeciwodłamkowy. Elektrownia, jako ważny obiekt strategiczny była pod ochroną. Szczerze mówiąc, nie chciałbym przebywać w takiej betonowej trumnie… Na drugim zdjęciu małe betonowe drzwiczki

Jest stacja – jest parowóz

Dawny przystanek kolejowy Czaple Chwaliszowice. Oprócz budynku niewiele zostało tu pamiątek z kolei. Widok w stronę Tuplic, gdzie tor szedł po łuku w lewą stronę. W prawo odbiegała kiedyś bocznica do cegielni, która upadła zaraz po wojnie

Widok w stronę budynku stacji. Na pierwszym planie wiata dla turystów oraz wagonik kolejki wąskotorowej. Przemysłowa sieć wąskotorowa była dobrze rozbudowana na terenie wielu tutejszych fabryk i kopalń. Na drugim zdjęciu widok od strony drogi

Tytułowy parowóz 🙂 Od kilku lat mieszkańcy (prawdopodobnie budynku stacji) układają drewno opałowe w kształt parowozu, nawiązując do kolejowych tradycji Chwaliszowic. Kształt zmienia się wraz z ubytkiem drewna (szczególnie zimą). Ale trzeba przyznać – pomysł ciekawy, chociaż zdjęcie zrobione pod słońce niezbyt dobrze to oddaje

Równia stacyjna. Kiedyś były tu 4 tory, teraz zostało tylko puste miejsce po nich. Trzeba jednak przyznać, że wraz z budową ścieżki rowerowej okolice torów są ładnie przystrzyżone i ogólnie zadbane. Przedtem porastały tu krzaki i wysoka trawa
Stacja służyła mieszkańcom dwóch miejscowości: Chwaliszowic oraz leżących kilometr dalej Czapli. Dlatego przyjęto podwójną nazwę stacji: Czaple – Chwaliszowice. Zdarzało się tak nieraz… 50 km dalej jest np. stacja o ciekawej nazwie Gierałtów – Wykroty

Malunek naścienny 🙂

Widok budynku od ulicy

Oddalam się w stronę Łęknicy

A to już przystanek Nowe Czaple. Oprócz dwóch, peronów odgałęziały się stad trzy bocznice: do składowiska żwiru, do punktu przeładunkowego węgla brunatnego (dwutorowa) oraz do huty szkła, w której produkowano także żarówki Osram