Dolnośląski, kolejowy rozwój

Ostatni odcinek majowej wycieczki po Wrocławiu i Okolicach. Pociąg zatrzymuje się w Rokitkach, ponownie robię kilka zdjęć. Chociaż jednego nie zamieszczam bo jest niemal identyczne jak z poprzedniego wpisu.
Nastawnia wykonawcza Rk1 przy wschodniej głowicy stacji

Odkąd Rokitki odzyskały rangę węzła kolejowego, stacja jakoś poładniała – perony zadbane, tory nie zarośnięte. a tak to wyglądało 10 lat jeszcze temu. Trzeba przyznać, że na Dolnym Śląsku kolej prężnie się rozwija – już wiele linii kolejowych i stacji zostało reaktywowanych po wieloletnim niebycie. Co prawda Rokitki nie były objęte „kolejowym wykluczeniem”, ale od jakiegoś czasu przybyły tu dwa kierunku jazdy

Starsza z dwóch wież ciśnień – pochodzi z roku 1845

Przejazd kolejowy tuż za stacją, w kierunku Żagania

Od epoki brązu do współczesności

Rokitki – wieś położona między Chojnowem a Chocianowem. Albo… między Legnicą a Żaganiem – zależy jak spojrzeć 🙂 Mam kilka współczesnych zdjęć zrobionych z okna pociągu. A między nimi trochę historii…

Najstarsze ślady osadnictwa na tym terenie sięgają epoki brązu (1500 – 1200 lat p.n.e.) Osadnictwo rozwijało się tu też w okresie kultury łużyckiej (700 – 400 lat p.n.e.)

Jednak najbardziej interesujący okres w historii Rokitek zaczyna się w XII wieku. Naturalne ukształtowanie terenu w połączeniu z przeszkodami wodnymi (rzeka Czarna Woda i jej rozlewiska) oraz położenie osady przy szlaku komunikacyjnym, przyczyniły się do wzniesienia tu grodu obronnego. Poniżej stawy, których jest tu sporo. Niektóre są udostępnione do kąpieli (link)

W średniowieczu rozwijało się tu hutnictwo żelaza w oparciu o dostępna rudę darniową. Powstawały kuźnice, w których wytapiano i przekuwano żelazo. A pod koniec XIX wieku w Rokitkach zaczęły powstawać kolejne zakłady przemysłowe: wytwórnia pantofli, stolarnia i przetwórstwo spożywcze. Zaczęto wydobywać żwir i piasek, ponadto powstały: młyn, mleczarnia, wytwórnia betonu, rzeźnia i piekarnia. Pojawiła się też kolej żelazna

Na polach jeszcze żółto

Wpis zamieszczam w sierpniu, ale na zdjęciach przedstawiających pola jest żółto od kwitnącego rzepaku. Bardzo lubię tę porę roku, chociaż zazwyczaj szybko mija. Mieszkańcy wielkich miast nieraz w ogóle nie zobaczą takich widoków.
A zdjęcia zrobiłem gdzieś między Wrocławiem a Legnicą z okna pociągu. Bliżej nie jestem w stanie określić tych miejsc…