Jankowa w miniaturze

To już druga wystawa miniatur kolejowych w Iłowej i chyba zapowiada się, że impreza będzie odbywać się cyklicznie. Pierwsza miała miejsce dokładnie rok temu i pokazywałem ją w kilku wpisach.
W tym roku wystawa również odbyła się w hali sportowej w Iłowej

Główną atrakcją była makieta pobliskiej stacji węzłowej Jankowa Żagańska, z czasów jej świetności. Miałem okazję rozmawiać z twórcami tej makiety, która została wykonana na zamówienie miasta Iłowa i tutaj pozostanie. Oto kilka zdjęć z Jankowej. Wielki budynek dworca postawiony na międzytorzu

Ogólny widok na stację. Widoczny dom to budynek mieszkalny

Północna część stacji. Pierwszy tor z prawej prowadzi do Żagania. Drugi to łącznica do grupy torów w kierunku Żar (obecnie nie istnieje). Również nie ma już widocznej nastawni. Torami za nastawnią dojedziemy do Żar. Natomiast ten, który skręca w lewo ostrym łukiem kiedyś prowadził do przygranicznych Sanic. Potem wiele lat był nieczynny, a obecnie korzysta z niego wojsko, które sfinansowało jego odbudowę do Przewozu.
Ostatni tor i rampa również są rozebrane. Czerwone auto stoi na drodze prowadzącej do budynku stacji

Na makiecie nie zabrakło nawet wieży ciśnień o ciekawym kształcie. Znajduje się ona na terenie dawnej fabryki dachówek, a wybudowano ją w 1922 lub 1923 r. A tak wygląda ta wieża w naturze

Na wystawie, modelarze mogli nabyć różne akcesoria do budowy makiet

Niebawem druga część dotycząca wystawy

Cierpliwi i wytrwali

Nawet spora grupa osób przyszła jeszcze raz na dworzec w Żaganiu, aby zobaczyć powrót pociągu specjalnego z Wrocławia do Berlina. Oczywiście rano było nas o wiele więcej, ale teraz i tak trochę było…
Tym bardziej, że pociąg, który miał być około 21:30 opóźniał się – najpierw 40 minut, potem zapowiedzieli, że godzinę. W konsekwencji wjechał na stację z 70 minutowym opóźnieniem. Dlatego, jak zaznaczyłem w tytule – zostali najwytrwalsi i cierpliwi… a wieczory są już chłodne.
W międzyczasie podjeżdżały planowe, rozkładowe pociągi

Przyjechał około 22:40. Po zatrzymaniu się, ponownie trzeba było uzupełnić zapas wody w tendrze. Tym razem parowozu nie odczepiano – cały skład, jadąc do tyłu dotarł do miejsca nawadniania.
Jak zawsze nie jestem zadowolony z moich nocnych zdjęć, ale zamieszczam niektóre

Po jakichś 30 minutach pociąg ruszył i pojechał w stronę granicy, nie zatrzymując się ponownie na stacji. Zdjęcia parowozu całkowicie mi nie wyszły, jedynie zamieszczam to poniższe

Para buch! Koła w ruch!

Pociąg specjalny ma 50-minutowy postój w Żaganiu. Pasażerowie mogą rozprostować kości, są w podróży od godziny 4:30, a do Berlina wrócą grubo po północy. Niektórzy wychodzą na peron albo zwiedzają kolejową izbę tradycji.
Pociąg jest bardzo długi – ma 11 wagonów. Całość ma 150 m długości i waży 500 ton, co na pociąg pasażerski jest sporo. Parowóz więc ma co ciągnąć…

Ten pierwszy to wagon ogrzewczy. Widać na jego końcu ulatujący z komina dym

Celem tak długiego postoju pociągu jest pobór wody przez parowóz, bez której nie pojedzie. W przeszłości najczęstszą przyczyną wybuchów kotłów był właśnie niski stan wody. A ponieważ na stacji nie ma czynnych żurawi wodnych, parowóz po odczepieniu odjeżdża kilkaset metrów dalej, gdzie czeka na niego cysterna z wodą

Napełniony parowóz ponownie podczepiony do składu

Tabliczka znamionowa parowozu. Wynika z niej, że został wyprodukowany w roku 1959, w zakładach Lokomotivbau Karl Marx w Babelsbergu

Oczekiwanie na odjazd. W tendrze parowozu mieści się 10 ton węgla i 28 ton wody. Cały parowóz waży 150 ton, a maksymalna prędkość jaką może rozwinąć to 110 km/h. Oczywiście nie zawsze jest to możliwe przy tak dużej masie pociągu

Wreszcie rusza – para buch! 🙂

Do zobaczenia wieczorem!

Perony żagańskiej stacji powoli pustoszeją…

To zdjęcie zrobione jeszcze przed odjazdem pokazuje ogrom żagańskiej stacji: 5 długich, zadaszonych peronów, 10 krawędzi peronowych i mnóstwo torów. Tylko te pustki… W latach 70 – 80 było inaczej…