Jak w skansenie

Ostatnie wioski przed metą. Brzeźnica wita mnie „zabytkową”, ceglano – drewnianą stodołą. Przypomniał mi się skansen w Ochli, który wiele lat temu zwiedzałem…

Most na rzeczce Brzeźnica

Trochę nieostry samolot nad Brzeźnicą…

Ulica Zielonogórska – najważniejsza we wsi

Kolejna miejscowość to Karczówka

Wioska z nieco innej perspektywy. Aby zrobić te zdjęcia, wjechałem w tę boczną odnogę

Jadę dalej a w oddali widać już Dzietrzychowice

I leżąca na uboczu głównej drogi mała wioseczka – Marysin. O ile pamiętam, na dawnych, dokładnych mapach dodatkowo była nazwana w nawiasie „Folwark świętej Anny”… ale obecnie nie mogę znaleźć źródeł, które to potwierdzają

Widoki pod napięciem

Powrót z Nowogrodu Bobrzańskiego do Żagania. Najkrótsza droga to jakieś 22 km, ale biegnie dosyć ruchliwą drogą wojewódzką, poza tym… nudna trasa. Wybrałem trasę przez małe wioski, choć muszę nadłożyć ok. 10 kilometrów. Dzisiaj mam jeszcze zapas czasu, więc ok.
Wieś Klępina – przejeżdżałem już tędy 5 lat temu, w drodze do Zielonej Góry

Kolejna wioska, to założona w XIII wieku Drągowina. Nazwa miejscowości nawiązuje do terminu leśnego, który oznacza „fazę rozwoju drzewostanu następującą po tyczkowinie, która obejmuje pokolenie drzew gatunków lasotwórczych, drzewostan II klasy wieku po kulminacji przyrostu”. Mądrze brzmi? 🙂 A prościej – to długie, proste pnie odpowiedniej grubości, nadające się np. na słupy teletechniczne. Być może takie drzewa rosły w okolicach – stąd nazwa (przydzielona po II wojnie – przedtem wieś nazywała się Neuwaldau, coś jakby „Nowy Las”)
Na poniższym zdjęciu widać, że ciepło – przewody wysokiego napięcia mocno zwisają. Taki zatem widok spod drutów 🙂

Zobaczcie jeszcze jak wygląda Przybymierz

Zmieniam klimat

Po zwiedzeniu terenu dawnej fabryki amunicji, która wzbudza złe, wojenne wspomnienia, pora na zmianę klimatu. Po wyjechaniu z lasu, kieruję się do małej, pobliskiej wioski – do Cieszowa. Tutaj – jak widać na poniższych zdjęciach – sielskie, swojskie klimaty. Jeszcze przed Cieszowem wita mnie płynąca przy samej drodze rzeka Bóbr

Sama wioska wita mnie bocianim gniazdem. Bociek nie chciał zwrócić dzioba w stronę obiektywu

Takie ciekawe gospodarstwo, które przypomina mi dom mojej babci

Ale główny cel mojej wizyty w Cieszowie był inny. Kilkaset metrów za ostatnimi zabudowaniami, znajdują się ruiny mostu na Bobrze. Od strony Cieszowa dostępny jest 40 metrowy, betonowy fragment mostu. Po drodze jest wyspa na rzece, a z wyspy kolejny (ale stąd niewidoczny) fragment mostu. Można go zobaczyć po drugiej stronie Bobru, gdzie wkrótce pojadę

Z kładki rozciągają się piękne widoki z wszystkich stron. Do tego ten głośny śpiew ptaków… aż nagrałem na telefon, czego tutaj nie mogę zamieścić 🙂