Tajemnicza polana

Od wielu lat przejeżdżam obok tego miejsca. Między Żaganiem a Żarami, większość trasy pokrywa las. Ale w miejscu, gdzie są dwa ostre zakręty, wśród drzew prześwituje polana. Zawsze mnie ciekawiło co tam jest, a z drogi widać, że jest to ciekawe miejsce. Na mapie wygląda to tak:

Ponieważ nie ma tam możliwości zaparkowania auta – postanowiłem do polanki dojechać rowerem od strony południowej, leśnymi ścieżkami. I dotarłem 🙂

Nieco dalej od polanki znajduje się taki staw. Widać go również na powyższej mapce

To nie fatamorgana

Druga część wędrówki po niewielkiej Pustyni Kozłowskiej, którą bez problemu można pokonać wzdłuż i wszerz. Ale nie da się ukryć – ona istnieje naprawdę. Pierwsza część zdjęć z tej wyprawy znajduje się tutaj

Patrząc w kierunku południowym, można wypatrzyć Sudety – jeszcze ośnieżone i odległe o prawie 60 km. Na zdjęciach trzeba się trochę przypatrzeć, ponieważ kolorem zlewają się nieco z chmurami

Na brzegi pustyni stopniowo wkrada się z roślinność

Powrót czyli pożegnanie z Pustynią Kozłowską. Jeszcze tylko rzut oka na stepową roślinność i ponownie czterokilometrowy spacer

Pustynia w środku lasu

          Bory Dolnośląskie ciągną się na przestrzeni ponad 60 km – od granicy niemieckiej aż do Chocianowa. Tymczasem w środku trójkąta wytyczonego przez miasta Szprotawa – Przemków – Bolesławiec, ukrywa się pustynia. Skąd się tam wzięła? Historia jest dosyć ciekawa.
          Na przełomie XIX i XX wieku utworzono w tym miejscu poligon wojskowy. Do roku 1945 ćwiczyli tu artylerzyści niemieccy, a póżniej żołnierze radzieccy. Znajdujące się tu wzgórze stanowiło idealną tarczę dla rakiet i pocisków artyleryjskich. Ćwiczenia przyczyniały się do pożarów lasów, które przez około 90 lat istnienia poligonu, wypaliły ten teren do gołego piasku. Więcej o historii tej okolicy, która stanowi dziś Przemkowski Park Krajobrazowy można przeczytać tutaj.
          Majowy, słoneczny dzień – idealnie „pustynna pogoda” – więc wybraliśmy się z żoną w to miejsce. Niestety auto trzeba zaparkować np. w miejscowości Kozłów (stąd nazwa: Pustynia Kozłowska) potem czeka nas 4-kilometrowy spacer przez leśną, szrutowo-piaszczystą drogę…

Po czterech kilometrach takich widoków docieramy do pustyni. Dawniej jej powierzchnia wynosiła 160 haktarów. Niestety przyroda wygrywa – gołego piasku zostało już tylko 20 hektarów, reszta zarasta mchem, porostami i wrzosem. Pojawiają się też rachityczne, pojedyncze krzewy i drzewa. Teren przypomina więc suchy step

Wreszcie ją widać – Pusytnia Kozłowska

Wybrałem sporo ciekawych (moim zdaniem) zdjęć. Dlatego zamieszczam je w dwóch postach. Dziś część pierwsza

Przyznacie, że to naprawdę urokliwe, miejsce? Trochę egzotyki w polskim wydaniu 🙂 W następnym wpisie – dalsza część naszej pustynnej wyprawy