Stacja wyłania się z krzaków

Kolejna wyprawa kolejowo – rowerowa. Dzisiaj jedziemy zwiedzać tajemniczą fabrykę – tyle zdradzę. Zainteresowanych zapraszam do śledzenia kolejnych wpisów 🙂
Ale jak zawsze – zaczynamy od początku. Początek czerwca – w piękny, słoneczny poranek wyruszam z domu na stację kolejową. Jadę traktem rowerowym przez tzw. park górny, aż na końcu wyłania się z zarośli stacja kolejowa

Chwila oczekiwania na peronie i nadjeżdża mój pociąg. Chwilę później ruszamy do stacji docelowej

Nu zajec… pagadi!

Kto pamięta bajkę o wilku i zającu? Przypomniała mi się, gdy na torach żagańskiej stacji zobaczyłem zająca. Z nim akurat nie „pogadałem”, ale udało mi się do niego podejść dosyć blisko. Potem czmychnął… może przed wilkiem? 🙂

A to już trochę dalej od peronów. Jakaś kwitnąca roślinka na kolejowym tle

I od nowa – stacja początkowa

Kolejna wyprawa – i jak zwykle fotorelację rozpoczynamy od miejsca startu, czyli stacji kolejowej Żagań.
Skrzyżowanie ulic Dworcowej i Kolejowej. Tutaj już czuć zapach kolei 🙂

A zaraz za zakrętem wyłania się odnowiony budynek dworca

Perony – oświetlone porannym, majowym słońcem

Za chwilę na peron 3 wjedzie pociąg, który zawiezie mnie… w nieznane 🙂