Kombinat śmierci

Oto główny cel mojej wyprawy: Kombinat DAG – czyli Dynamit Aktien Gelellschaft – Alfred Nobel Christianstadt. Inaczej mówiąc pozostałości niemieckiej fabryki amunicji i materiałów wybuchowych, która znajdowała się niedaleko Krzystkowic (dziś jest to Nowogród Bobrzański). Ponieważ chciałbym pokazać sporo zdjęć, wpis będzie nieco długi 🙂
Na początek filary jednej z bram wjazdowych do fabryki. Przy bramie tablica ostrzegająca, że „znajdujemy się na terenie niebezpiecznym, gdzie znajdują się pozostałości zabudowań i urządzeń – niebezpieczne ruiny, wyłomy, rozpadliny, otwarte zbiorniki, doły, kanały, rampy, kolektory ściekowe itp. Przebywanie na tym terenie grozi kalectwem lub śmiercią!”. Chociaż teren jest dostępny dla zwiedzających, naprawdę trzeba uważać i patrzeć pod nogi

Ogromne żelbetowe silosy to jedne z ciekawszych obiektów na tym terenie. Przechowywano w nich najbardziej niebezpieczne, wybuchowe półprodukty, aczkolwiek nie do końca wiadomo jakie. Sama technologia była objęta tajemnicą, a po wycofaniu się Niemców nie pozostała żadna dokumentacja techniczna. Przedstawione silosy miały wysokość kilku pięter, ściany grubości 1 – 2 metry, dodatkowo wzmocnione wewnętrznymi i zewnętrznymi przyporami. Poza tym ściany silosów otoczone były wałami ziemnymi, co miało tłumić eksplozję w razie wybuchu. Natomiast zadaszenie było lekkiej, drewnianej konstrukcji, aby siła ewentualnego wybuchu kierowana była w górę, co miało zminimalizować straty. Może poniższe zdjęcia tego tak nie oddają, można zobaczyć więc tutaj

Fabryka zajmowała leśny obszar 35 km2. Dzisiaj znaczna część terenu jest niedostępna z racji przejęcia przez jednostkę wojskową oraz zakład karny w pobliskim Krzywańcu. Cały teren pokryty jest siecią betonowych dróg

Zdarzają się i takie drogi. Tysiące szyszek stanowi dodatkowe niebezpieczeństwo dla rowerzystów 🙂

W dawnej fabryce zinwenturowano ponad 200 obiektów infrastruktury, chociaż szacuje się, że mogło być ich tutaj 500. Odbywał się tu cały proces technologiczny – na własne potrzeby wytwarzano tu półprodukty (np. kwas azotowy), z których następnie produkowano materiały wybuchowe. Poniżej obiekt oznaczony na mapie jako Budynek 220

A tu mieściła się trafostacja

Mniejsze obiekty to np. podziemne schrony

Fabryka miała swoją oczyszczalnię toksycznych ścieków. Sporo z nich było naprawdę szkodliwych

Trzeba przyznać, że ostrzeżenia przy wjeździe na teren nie były napisane na wyrost. Naprawdę trzeba mieć oczy dookoła głowy, żeby nie wpaść do takich niezabezpieczonych obiektów…

Ten zbiornik jest naprawdę głęboki

A tutaj wszystko wisi na „słowo honoru”

Fabryka była niczym samowystarczalne miasto, nie mogło więc zabraknąć energii elektrycznej i ciepła. Dostarczanie energii to było zadanie elektrociepłowni. Wysokie kominy widać już z daleka

Trzeba przyznać, że jak na swoje lata kominy trzymają się świetnie

Bocznicą kolejową dostarczano opał do elektrociepłowni. Obok toru widać betonowy pirs węglowy, który obsługiwany był przez suwnice. Za pirsem grube i wysokie ściany składu materiałów opałowych. Na drugim zdjęciu widać też zejście do schronu. Samej bocznicy będzie poświęcony osobny post

Na drugim planie wspomniany już pirs węglowy, natomiast po prawej stronie pochylnia z taśmociągiem, która dostarczała opał do kotłów. Zajrzałem też do wnętrza pochylni…

Jakiś duży budynek elektociepłowni

Tyle udało mi się zwiedzić. Wiem, że obiektów, które zasługują na uwagę jest więcej. Teren jest naprawdę ogromny, a część infrastruktury jest ukryta pod ziemią czy gdzieś na uboczu wśród krzaków. Trudno to dostrzec jadąc główną drogą, dlatego do lokalizacji posługiwałem się dostępną mapą internetową.
Dwa lata temu zwiedziłem podobny obiekt: fabrykę prochu koło miejscowości Brożek. Fotorelację można zobaczyć tutaj


Wąski albo krótki – wybór należy do ciebie

Pora wysiadać, odtąd liczę już tylko na moje dwa kółka. Pociąg opuściłem na stacji Nowogród Osiedle. Jak widać na zdjęciach peron jest tutaj bardzo wąski. Akurat jeszcze mój pociąg mija się Hetmanem, pociągiem jadącym z Zielonej Góry do Lublina.

A to druga stacja w tym mieście – Nowogród Bobrzański. Zwiedziłem ją kilka godzin później, ale zdjęcia zamieszczam od razu.
W porównaniu do moich poprzednich zdjęć (link) widać zmiany. Przede wszystkim podcięto drzewa i krzaki, obecnie widok z wiaduktu jest bardziej przejrzysty. Poza tym zbudowano nowy peron – bardzo krótki, ale wystarczający na zatrzymujące się tutaj szynobusy. Chociaż stary peron był trochę dłuższy, to zastanawiam się, jakim cudem w latach 80 mieścił się tutaj nocny pociąg Żagań – Warszawa, składający się co najmniej z 7 wagonów?

A więc w Nowogrodzie mamy wybór. Jak ktoś chce wsiadać z peronu wąskiego – zapraszam na stację Nowogród Osiedle. A jeśli woli z krótkiego – zostaje w Nowogrodzie Bobrzańskim 🙂 🙂

Kształty znikają

Stacja kolejowa Bieniów. W tym roku rozpoczął się jej remont – chyba pierwszy w historii. Trwa przebudowa zachodniej głowicy stacji oraz peronów. Przy okazji tak rzadko spotykane już semafory kształtowe są systematycznie zastępowane świetlnymi. Do końca roku mają zniknąć wszystkie…

Bieniów jest stacją węzłową. Więcej o niej pisałem trzy lata temu (link). My skręcamy na północ, w kierunku Nowogrodu Bobrzańskiego i Zielonej Góry. Widoczna odnoga to tor prowadzący bezpośrednio do Żagania – wykorzystywany jest sporadycznie