To nie fatamorgana

Druga część wędrówki po niewielkiej Pustyni Kozłowskiej, którą bez problemu można pokonać wzdłuż i wszerz. Ale nie da się ukryć – ona istnieje naprawdę. Pierwsza część zdjęć z tej wyprawy znajduje się tutaj

Patrząc w kierunku południowym, można wypatrzyć Sudety – jeszcze ośnieżone i odległe o prawie 60 km. Na zdjęciach trzeba się trochę przypatrzeć, ponieważ kolorem zlewają się nieco z chmurami

Na brzegi pustyni stopniowo wkrada się z roślinność

Powrót czyli pożegnanie z Pustynią Kozłowską. Jeszcze tylko rzut oka na stepową roślinność i ponownie czterokilometrowy spacer