Koniom do Berlina mówimy nie!

Autoport graniczny Olszyna to kompleks kilku sporych parkingów, myjni, stacji paliw, jest też bank, centrum handlowe, hotel itp. Trochę dziwnie musiałem wyglądać, jeżdżąc rowerem wśród tirów. Mijając zjazd na drogę krajową nr 18, potocznie zwaną autostradą, stwierdziłem, że do stolicy Niemiec koniem się nie dojedzie. To dopiero byłby dziwny widok 🙂

Wiadukt nad „osiemnastką” i widok z góry, w stronę odległej o 600 metrów granicy

Dlaczego jest to autostrada tylko z nazwy? Oto powód: podczas gdy pasy biegnące w stronę granicy są odnowione i fajnie wyasfaltowane, to pas w stronę Wrocławia wygląda jak poniżej. Przewojenna jeszcze, betonowa płyta i łaty asfaltowe – komfort jazdy mniej niż średni. Z tego co widziałem, niektóre odcinki tego 80 kilometrowego betonki, są już w trakcie remontu

Autoport

O ile przejście graniczne w Olszynie zna każdy kierowca, to samej miejscowości nie widział chyba żaden z nich. Pojechałem tam specjalnie, by zobaczyć jak wygląda wieś sławna tylko ze słyszenia oraz z map samochodowych.
Olszyna leży 2 kilometry na południe od terminalu granicznego, ukryta wśród lasów. Prowadzi doń wąska droga – dziś już asfaltowa, ale jeszcze kilka lat temu z tzw kocich łbów

Nie ma tu nawet sklepiku, za to jest Hostel z miejscami noclegowymi

500 metrów dalej jest już koniec Polski

Mali przyjaciele podróży

Dalsza jazda przez zachodnie rubieże Polski. Granica coraz bliżej, pogoda piękna i zachwycające widoki nieznanych mi terenów. Minąłem Kałki i pruję do Olszyny…. chociaż słowo „pruję” jest tu nie jest do końca adekwatne, bo po takich drogach…. 🙂

To właśnie w tej okolicy dołączyli się do mnie dwaj „skrzydlaci przyjaciele”

A to już droga za Olszyną, w kierunku innej granicznej miejscowości – Zasieki. Jeden z trudniejszych odcinków, gdzie czasem musiałem prowadzić rower, bo nie dało się jechać po głębokim piachu

Dwieście metrów dalej jest już graniczna rzeka – Nysa Łużycka

To nie jest tak, jak myślisz

Kałki Górne – z mapy można wywnioskować, że jest to osobna miejscowość I ja też tak myślałem. Jednak dzięki informacji zawartej w komentarzu pana Huberta dowiedziałem się, że jest to uliczka należąca do wioski Trzebiel, chociaż od niej trochę oddalona (komentarz można przeczytać pod wpisem).
Jeśli chodzi o nazwę, to mogą pojawić się nieapetyczne skojarzenia…. Trzeba jednak uwzględnić, że język polski, a zarazem znaczenie słów zmieniały się z upływem wieków. Co zatem dawniej oznaczało słowo „kał”? Nic innego jak błoto, bagno, miejsce podmokłe. 

Oto „podmokła, błotnista uliczka” czyli ul. Kałki Górne w Trzebielu. Natomiast niecały kilometr dalej znajdują się Kałki – i to już jest osobna miejscowość.

Kilometr na zachód – wieś Kałki, które widać już z daleka

Główne skrzyżowanie, przy którym też nie ma asfaltu, oraz jedna z bocznych dróg…