Część terenu dawnej fabryki amunicji zagospodarwoano jako poligon paintballu. Tak wygląda brama wjazdowa. Trzask broni pneumatycznej było słychać dosłownie wszędzie. Poza tym jak widać na zdjęciu – mnóstwo aut, stojących jeden przy drugim. Dlatego też jadąc, nie zauważyłem drogi w lewo, która prowadzi do przejazdu kolejowego, oraz dalej – do krzywego lasu
Uczestnicy w akcji
Wspomniany już przejazd kolejowy. Gdzieś za moimi plecami krzywy las, a w tle miasteczko paitballowe
Krzywy Las. Zazwyczaj pierwsze skojarzenie to okolice Gryfina przy Elektrowni Dolna Odra. Tamtejsze krzywe drzewa są mocno rozreklamowane, ale okazuje się, że podobnych miejsc jest w Polsce więcej. Ja pokażę to w województwie lubuskim, niedaleko przygranicznej miejscowości Brożek. Nie łatwo było tam trafić, na mapach są słabe oznaczenia, a w terenie nie ma ich wcale. Najpierw nie mogłem znaleźć przejazdu kolejowego, więc tory przekroczyłem „na dziko”. Potem pchałem rower przez taki piach. Tor jest na nasypie po prawej stronie
To samo miejsce widziane w drugą stronę…
… oraz z góry. Stoję koło tego nieszczęsnego przejazdu kolejowego, którego nie mogłem znaleźć. A dlaczego… napiszę w następnym wpisie
To jeszcze nie koniec błądzenia. Na mapie miejsce krzywego lasu jest zaznaczone tak „mniej – więcej”, najpierw pojechałem za daleko, potem nie tu skręciłem, w międzyczasie skontaktowałem się telefonicznie z kolegą, który tu już był. Ale w końcu udało się dostrzec szukane miejsce
Ciekawostka przyrodnicza warta zaliczenia. Aczkolwiek prosi się o lepsze oznaczenie, wystarczyłoby kilka drogowskazów. Dla osób, które chciałyby tam się udać podaję: za przejazdem kolejowym jechać główną leśną drogą prosto, a przy znaku z napisem „B22” należy skręcić w prawo. Potem prosto jakieś 200 metrów, ale trzeba się rozglądać na lewą stronę i szukać tych drzew wzrokowo
Niemiecka fabryka prochu i amunicji w Brożku to w zasadzie było miasteczko. Na obszarze 600 hektarów postawiono tu 394 budynki-bunkry. Grubość betonowych ścian niektórych z niech sięgała 3 metrów. Poniżej mapka planu fabryki z zaznaczonymi obiektami. Odległość między skrajnymi punktami wschód-zachód to 3,5 – 4 km
Na całym terenie jest mnóstwo pozostałości po budynkach, w lepszym lub gorszym stanie. Nie było szans ani czasu objechać wszystkie te uliczki, ale jadąc tylko główną drogą naliczyłem ponad 30 budynków. Niektóre przedstawiam na zdjęciach
Gęsta sieć dróg betonowych wynosiła na terenie fabryki 72 km. Ulice były malowane zielonym, maskującym kolorem, aby trudniej było je dostrzec z powietrza
Ponadto było tu 38 km torów kolejowych. Śladów po torach nie znalazłem, ale to jest prawdopodobnie kolejowa rampa przeładunkowa
Jeden z ukrytych wśród drzew schronów
To wygląda na wieżę remizy strażackiej, chociaż co do tego mogę się mylić. A wybuchy i pożary często tu się zdarzały…
Tutejsza kotłownia miała cztery kondygnacje, z czego trzy były pod ziemią. Do budynku kotłowni wjeżdżał cały pociąg z węglem. Ciekawostką też były kominy teleskopowej budowy, które w czasie nalotów były chowane do wewnątrz. Wówczas parę i spaliny rurami odprowadzano do rzeki. Niestety nie mam zdjęcia, bo trudno się połapać gdzie jest co… a żadnych tablic informacyjnych przy obiektach nie ma.
Po wojnie rozpoczęto demontaż urządzeń fabrycznych, których nie zdążyli zabrać Niemcy. Część zabrali Rosjanie, ale część odziedziczyły polskie fabryki. Do roku 1960 cały obszar był zamknięty, potem zdemontowano wysoki na 2,5 metra płot.
Blog o rodzinnych podróżach- tych całkiem bliziutkich i tych troszkę dalszych. Gdyńska rodzina- rodzice i troje dzieci (2004,2006, 2009) wędruje przede wszystkim po Polsce, ale nie tylko i opisuje swoje doświadczenia.