Niejednokrotnie zdarzało mi się już uciekać przed deszczem. Tak było, gdy kilka lat temu wracałem z Małomic. Zaczął wiać silny wiatr, a jadąc drogą widziałem idącą równolegle ze mną, burzę. Nie robiłem wtedy zdjęć, bo nie było czasu, zresztą na drodze krajowej strach się zatrzymywać.
Podobna ucieczka miała miejsce w 2017 roku, gdy wracałem z Zielonej Góry – tutaj mam małą fotorelację.
Zazwyczaj planując całodzienną wyprawę rowerową, biorę pod uwagę pogodę – aby cały dzień był ciepły i słoneczny. Ale z pogodą bywa różnie. Tym razem tak samo. Już za Kożuchowem zaczęło się chmurzyć, a między Stypułowem a Żaganiem niebo było już ciemnogranatowe. Ale tym razem również mi się udało bezpiecznie dojechać do mety 🙂


