Parowóz bez ognia i ciekawa historia pługa

Parowóz, który nie potrzebuje węgla… Nie potrzebuje też wody, a nawet nie ma paleniska. Jak to możliwe? Jest to tzw parowóz bezogniowy. Posiada tylko zasobnik pary, którą wtłaczano z kotłowni. Stąd potoczna ich nazwa to „pasożyty”. Po „zatankowaniu” – pary wystarczało na kilka godzin pracy, a parowóz mógł rozwinąć prędkość nawet do 30 km/h. Potem musiał znowu zajechać pod wytwornicę pary. Parowozy bezogniowe stosowano w zakładach przemysłowych o dużym zagrożeniu pożarowym czy wybuchowym, np. w rafineriach, zakładach chemicznych, albo tam, gdzie było dużo towarów łatwopalnych.

Chociaż tego typu parowozy po wojnie produkowano też w Polsce, ten na poniższym zdjęciu pochodzi z Niemieckiej fabryki Borsig, z 1912 roku. Po drugiej wojnie pracował jeszcze do końca lat 70 w Hucie Szczecin. Teraz stacjonuje jako eksponat w Wolsztynie

Parowóz bezogniowy TKbB4. Tak wyglądał gdy jeszcze był na chodzie 

 Wolsztyn - TKbB4 (2)

 

 Dźwig starego typu, z drewnianą kabiną. Danych nie posiadam…

Wolsztyn - drewniany dźwig

 

Nowszy dźwig EDK 80/1 296 – stąd popularna nazwa „Edek”. To akurat nie jest eksponat – służy do nawęglania parowozów

Wolsztyn - dźwig EDK

 

Drezyna WM5 7070

Wolsztyn - drezyna WM5 7070

 

A to ręczne drezyny typu „moja – twoja” albo inaczej mówiąc „machajki” 🙂

Wolsztyn - machajki

 

Pług odśnieżny jest najstarszym eksponatem wolsztyńskiej parowozowni. Do jego budowy zaadoptowano tender pruskiego parowozu z roku 1883. Pracował przy odśnieżaniu szlaków PKP do 1975 r. Napędem był popychający go parowóz. Nie była to udana konstrukcja, dosyć często ulegał wykolejeniu pod naporem spychanego śniegu. W wieżyczce – kabinie siedział kierownik pługa oraz ślusarz, który usuwał usterki powstające w czasie pracy. Kierownik posiadał aparat telefoniczny, przez który wydawał polecenia maszyniście parowozu co do jazdy lub hamowania. Poza tym był tam zawór nagłego hamowania stosowany w sytuacji zagrożenia – i to całe wyposażenie. Po długich latach postoju  – w 2007 r – pługowi przywrócono dawną malaturę, oznaczenia i wyposażenie kabiny 

Wolsztyn - pług odśnieżny



Propaganda story

W latach 50 i 60 na można było spotkać hasła propagandowe i zobowiązania drużyn trakcyjnych malowane farbą na tendrach niektórych parowozów. W Wolsztynie odtworzono dwa takie hasła na parowozie Ty43-123

Wolszyn - propaganda (1)

Wolszyn - propaganda (2) 

 

W kabinie parowozu Ty51. O ile na zewnątrz parowozy wyglądają w miarę dobrze – wnętrze przedstawia się znacznie gorzej. W kabinie widać dziury w dachu, brakuje też podłogi, musiałem stać na stalowych wspornikach, które tylko pozostały.

Widok przez okno na eksponaty parowozowni. Szlak maszynista obserwował przez stosunkowo niewielką szybę na przodzie kabiny. Trzeba się przyzwyczaić do tak ograniczonego widoku…

Ty51 - budka maszynisty 1

 

Palenisko i oporządzenie parowozu. Dziura w suficie stanowi naturalny świetlik 🙂

Ty51 - budka maszynisty 2

 

Stanowisko maszynisty. Koło po prawej stronie to nawrotnik – urządzenie do zmiany kierunku jazdy. Natomiast wajcha nad paleniskiem to przepustnica pary. Im więcej pary wpuszczało się do silnika, tym pociąg szybciej jechał.

Ty51 - budka maszynisty 3

Weterani torów

Nieopodal stacji Wolsztyn, tuż za wiaduktem stoją zardzewiałe, często niekompletne parowozy. Nie wyglądają tak imponująco jak te z poprzedniego wpisu, ale swoje już przepracowały na kolejowych szlakach. Nie wiem, jaki będzie ich los. Mam nadzieję, że czekają na odrestaurowanie, a nie na żyletki. To były moje ostatnie zdjęcia z pobytu w Wolsztynie, i niestety siadła już bateria w aparacie. Nie zdążyłem więc sfotografować wszystkich parowozów. Było kilka Ol49 i jeszcze jakaś inna, nawet nie pamiętam serii. W wielu wypadkach numery były niewyraźne i zatarte.

Parowóz Ol49-85

Wolsztyn - Ol49-85 (1)

Wolsztyn - Ol49-85 (2)

Wolsztyn - Ol49-85 (3)

 

Parowóz Ol49 o nieznanym numerze bocznym

Wolsztyn - Ol49-85 (1)