O tym się mało mówi

Niewiele jest dostępnych materiałów dotyczących kolejki wąskotorowej w miejscowości Świętoszów (woj. dolnośląskie). Ja sam dowiedziałem się o niej dopiero niedawno i postanowiłem zobaczyć to na własne oczy. Chociaż do zobaczenia jest niewiele, ale jakieś pozostałości się zachowały.
Kolej wąskotorowa (600 mm) została zbudowana ze względu na potrzeby wojska. Przed II wojną stacjonowała tutaj niemiecka jednostka wojskowa a w okolicy były (i są do tej pory) wielkie poligony. Zaistniała więc konieczność transportowania uzbrojenia i żołnierzy, dlatego podjęto decyzję o budowie. Data budowy jest trudna do określenia. Po 1945 roku nie była używana.
Wąskotorówka zaczyna się blisko stacji normalnotorowej w Świętoszowie – z dostępnych map wynika, że mniej więcej tutaj mógł być jej początek. W oddali budynek normalnotorowej stacji kolejowej

Po lewej stronie szły tory normalnej szerokości, po prawej wąskie. Gdzieś za moimi plecami był ślepy tor, natomiast w okolicy widocznych brzózek tor odbijał od stacji ostrym łukiem w prawą stronę kadru, potem wiaduktem omijał szosę

Właśnie tutaj tor skręcał w stronę wiaduktu – na zdjęciu zaznaczyłem pomarańczową linią. Chociaż wydaje się, że łuk był za ostry nawet jak na wąskotorówkę. Dlatego przypuszcza się, że przed wojną torowiska mogły przebiegać inaczej – trochę dalej, by umożliwić wąskotorówce większy łuk. Inna wersja mówi, że w tym miejscu istniała obrotnica, po której przekręcano wagony o 90 stopni, tak aby z wiaduktu mogły wjechać na prostopadle położone torowisko

Wiadukt nad szosą pozostał do dzisiaj. Ze względu na duży ruch i brak chodnika nie zrobiłem zdjęcia z dołu

Na terenie Świętoszowa tor rozgałęział się na różne strony, również poza miejscowość – na tereny poligonu. Mapka z orientacyjnym przebiegiem całej wąskotorówki znajduje się tutaj 
A poniżej rondo łączące kilka ulic (w tym Husarską, Kościelną, Saperską). Tor szedł tym skrawkiem zieleni przy kościele i skręcał w prawo

Pozostałość przystanku na Placu Żołnierzy Poległych

Tor przecinający ul. Sztabową. Ta odnoga kończyła się 200 m za widocznym przystankiem autobusowym

Ten sam tor – widok w odwrotnym kierunku

Robocza niedziela

Stację kolejową w Świętoszowie odwiedziłem 8 lat temu. Tory i perony były maksymalnie zarośnięte, tak iż zza peronów ledwo było widać budynek. Linki do tamtych zdjęć można zobaczyć tutaj oraz tutaj
A moja tegoroczna wizyta w Świętoszowie wynikała z remontu całej linii kolejowej. Zobaczymy, co się tutaj dzieje. Najpierw budynek stacji od strony podjazdu

Kolejowy ornament

Budynek stacyjny od strony peronów. W porównaniu do zdjęć z 2017 roku, budynek niewiele się zmienił. Za to zniknęły krzaki i tory a miejsce po nich jest wyrównane

Gdyby ktoś chciał zobaczyć archiwalne zdjęcia budynku stacji w Świętoszowie – można zobaczyć w linkach: rok 1906 (czyli dwa lata po otwarciu stacji), albo sprzed roku 1920 

Drzwi wyjściowe z poczekalni na perony

Resztki zadaszenia przy budynku

Tutaj była nastawnia. Tej dobudówki nie ma jeszcze na zdjęciu z 1906 roku, na późniejszym już jest

A to wnętrze nastawni. Po prawej stronie (za nieistniejącą ścianą) prawdopodobnie poczekalnia z okienkiem kasowym

WC – przez 8 lat się nie zmieniło. Nadal nikt nie korzysta 🙂

Wieża ciśnień

Równia stacyjna nieopodal budynku stacji oraz jedna z ramp przeładunkowych. Nieco dalej była długa na kilkaset metrów rampa dla wojska

Troszkę dalej od budynku stacji – tutaj zachowały się jeszcze resztki torów

Szeroka równia stacyjna dla pociągów towarowych. Prawdopodobnie było tutaj 10 torów, a po lewej stronie długa rampa dla wojska

Zbrojenia pod jakiś obiekt

Mimo, że jest niedziela – tutaj prace remontowe trwają. Żeby jeszcze zadbano o ten zabytkowy budynek…

Las, w którym spotkałem dzika

Większa część drogi z Żagania do Świętoszowa wiodła wzdłuż torów, ale czasem musiałem zboczyć. Mogłem ujrzeć piękne, wiosenne widoki oraz zwierzęta. Między Trzebowem a miejscowością Dobra nad Kwisą napotkałem konie…

A to odcinek między Dobrem nad Kwisą a Łozami. Ciekawskie owce wystawiają mordki do zdjęcia…

A oto las, w którym spotkałem dzika. Na szczęście niebezpieczeństwo było znikome 🙂