Zdążyłem w ostatniej chwili

Zdjęcia sprzed dwóch dni. Gdy wyjrzałem wieczorem przez okno i zobaczyłem pięknie oświetlone otoczenie, porwałem aparat i wybiegłem z domu.
Niestety wszędzie budynki, które zasłaniają, a zachód słońca szybko się skończy. Musiałem biec w odpowiednie miejsca by uchwycić kadr, możliwe, że dziwnie to wyglądało, jak ktoś patrzył z boku. Ale cóż, zachodzące słońce zmieniało światło co kilka minut, więc nie było czasu.
Udało mi się zrobić kilka zdjęć przy ulicy Piłsudskiego oraz Nowogródzkiej… oczywiście w moim mieście – Żaganiu

Cała akcja trwała jakieś 20 minut. Gdy wracałem do domu było już szaro

Zagadka końcowego toru

Zwiedzam zachodnią głowicę stacji kolejowej w Żaganiu – w kierunku Żar

Obok torów szlakowych jest jeszcze dodatkowy, samotny tor. Gdy czynna była jeszcze górka rozrządowa, mógł to być tor wyciągowy. W latach 80 stał tam zawsze sznur starych, nieużywanych wagonów. Teraz w ogóle nie jest używany i zarasta roślinnością. To ten na pierwszym planie

Widok w stronę Żar. Nasz samotny tor położony jest po prawej stronie na widocznym niewielkim nasypie, gdzieś w śród tych krzaków

A oto on z bliska… jego końcowy odcinek

Tutaj szyny są odcięte. Faktycznie tor kończył się kilkadziesiąt metrów dalej niedaleko ul. Obwodowej czyli tzw. „czołgówki” (droga wiodąca z koszar na poligon). To właśnie tutaj – po prawej stronie, po lekkim zejściu w dół nasypu znajdują się tajemnicze ruiny

Nie mam pojęcia, czy stojące tu niegdyś budynki związane były z koleją, czy też miały inne przeznaczenie. Oto niektóre z nich

Ruiny umiejscowione są w lesie, na odludziu – chociaż przed wojną była tu Piękna Dolina, nieistniejąca już dzielnica wybudowana w pobliżu fabryki papieru. Do miejsca ruin najlepiej dojść od ulicy Obwodowej, wchodząc w las przy wiadukcie kolejowym. Natomiast wracałem wzdłuż torów by dojść do ul. Spółdzielczej – ciężko było, musiałem pchać rower przez leśne chaszcze bo ścieżka się skończyła

Tańczące tablice

Dziś krótka wizyta na dworcu kolejowym w Żaganiu, gdzie jestem tylko przejazdem. Trafiłem na jakiś popołudniowy pociąg do Legnicy lub Wrocławia…

Akurat zatrzymałem się rowerem w miejscu, gdzie tablice z nazwą stacji ułożyły się w ciekawy układ „choreograficzny”. Zrobiłem więc kilka zdjęć „tańczących tablic”