Przejeżdżam obok Eldorado

Ja i mój rower docieramy do Kartowic. Niewielka to mieścina, zamieszkana przez zaledwie 120 osób. Ale według źródeł została założona dokładnie w 1386 roku. Byłem tutaj parę razy – ostatnio, gdy testowałem nową ścieżkę rowerową na starej linii kolejowej. Samą wieś również udało mi się uwiecznić aparatem (link)
Dziś fragment ścieżki rowerowej, do której dotarłem w tym miejscu

Niby zwykłe pole. Ale zainteresowała mnie postawiona tabliczka informacyjna. Nie często trafiają się w polu…

Okazuje się, że jest to zasiew nadzorowany prze PHR – Poznańską Hodowlę Roślin. To jest właśnie Eldorado 🙂

Chichy i Janowiec to nietypowe wsie. Leżą obok siebie a granicą między nimi jest rzeczka Iławka (Młynówka), która kilkukrotnie przecina drogi wiodące przez te dwie wsie. A zatem jadąc drogą mijamy Chichy, następnie zaczyna się Janowiec, a jeszcze dalej znowu są Chichy. Dodam, że są tu trzy równoległe do siebie drogi, niektóre połączone przecznicami, więc tych zmian wsi może być sporo. Administracyjny zawrót głowy 🙂
Robiąc poniższe zdjęcia musiałem na dokładnej mapie upewnić się, gdzie jestem. Są to Chichy! Janowiec zaczyna się 120 m w prawo

Droga, którą wybrałem „okrąża” zakole rzeczki nie przecinając jej. Zatem cały czas prowadzi przez Chichy z pominięciem Janowca

Tutaj nieco odpocząłem, nawet na ławce znalazłem odrobinkę cienia

Czy tutaj są dziki?

Ponowny (chyba trzeci) mój rowerowy przejazd przez Dzikowice. 7 lat temu opisywałem, jak zostałem wtajemniczony odnoście „ukrytego” skrótu do innej wioski. Dzisiaj ponownie jechałem tym skrótem.
Ale najpierw przejazd przez wioskę. Początek od strony lasu i stacji kolejowej

Skrzyżowanie z drogą główną

To za tym kościołem ukryta jest droga do sąsiednich Pasterzowic

Jeszcze kilka manewrów i Dzikowice zostają w tyle

Półtora kilometra polną drogą i jestem w Pasterzowicach. Tak jak ostatnio witają mnie bloczki mieszkalne oraz skrzyżowanie z DW 297

Grzeczne chłopaki – mijając mnie powiedzieli „dzień dobry” chociaż jestem dla nich „obcym”. To miły zwyczaj w niektórych małych miejscowościach…

Główną drogą jechałem może 100 metrów i znów skręciłem w boczną – asfaltowa ale z klimatem

Ten dom spodobał mi się, ciekawa wieża wkomponowana w gospodarstwo

Koń pasterzowicki próbujący gryźć rachityczną trawę 🙂

Biała tablica i zarośnięty peron

Od ładnych paru lat nie ma już białych tablic informujących o nazwie stacji. Teraz są niebieskie z białymi literami, ale są wyjątki. Na przykład na nieczynnych stacjach – nie ma sensu wymieniać, no chyba, że coś się ruszy.
Taka sytuacja jest na małej stacyjce w Dzikowicach, na linii Głogów – Żagań. Dojeżdżam tu leśną drogą od strony Wiechlic. Przejazd kolejowy jest początkiem wsi

A to peron i wspomniana biała tablica

Po raz drugi jestem na tej stacji (oczywiście nie licząc ile razy przejeżdżałem tędy kiedyś pociągami). W roku 2018 peron nie był jeszcze tak zarośnięty (zobacz link). Ławki już prawie nie widać, podobnie murowanej wiaty dla podróżnych

Widok w kierunku Żagania…

Przy krawędzi peronowej wbetonowany kawałek szyny. Wygląda jak motyw ozdobny 🙂