Przygody z drzewami

Powroty nie są łatwe, szczególnie wtedy, gdy wieje. Tak było tym razem, chociaż nic na to nie zapowiadało. Upalny dzień przyniósł wiatr, zatem podróż była z przygodami. Z Legnicy do Żagania już mieliśmy spore opóźnienie, a w Lesznie Górnym nas zatrzymano. Okazało się, że wiatr złamał drzewo, które gdzieś zalega na torze. Postój trwał ok. 45 minut zanim tor oczyszczono. Można było rozprostować się na stacji, ale niezbyt długo, bo zaczął padać deszcz…
Peron w Lesznie Górnym

Przy okazji zrobiłem zdjęcia uszkodzonego dachu stacji

Gdy wreszcie ruszyliśmy dalej, to niestety nie na długo. Po jakichś 7 -8 km pociąg ponownie się zatrzymał, tym razem w lesie. Na drodze bowiem było kolejne drzewo. Poniższe zdjęcia robiła jedna z pasażerek

W sumie drzewo nie było zbyt grube. W pociągu było sporo chłopa i chcieliśmy sami je usunąć, ale kierownik zabronił wysiadać z pociągu. Zatem czekaliśmy na drwala, który dojechał do najbliższego przejazdu kolejowego, a stamtąd piechotą, szedł wzdłuż toru (ok. 2 km). Szybko rozprawił się z drzewem, a gdy wsiadł do naszego pociągu, pasażerowie zaczęli mu bić brawo. Jakaś pani powiedziała nawet, że nie wypuścimy go aż do stacji końcowej 🙂 Ale nie udało się, wysiadł na przejeździe, gdzie czekał na niego samochód. Dalsza podróż odbyła się już bez przygód