Wrocław Partynice – stacja, która po 22 latach nieużytkowania ponownie jest dostępna dla pasażerów. Robiłem już tu zdjęcie z okna pociągu, ale tym razem specjalnie tu przyjechałem.
Stację odbudowano, ale w miejscu oddalonym o kilometr od tej starej. Dawna stacja już nie istnieje, ale jej klimat oddaje to zdjęcie.
A poniżej pociąg, którym przyjechałem, wysiadając na peronie 2



Reklama zachęcająca do podróży rowerowych 🙂

A to peron 1

Ktoś zapyta: jak to możliwe, że na stacji, która ma tylko 1 tor są aż 2 perony? Wynika to z pobliskiego przejazdu kolejowego. Perony wybudowano po obu stronach przejazdu, dzięki czemu pociągi – bez względu na kierunek jazdy – mogą zatrzymywać się „za” przejazdem (a nie „przed”). Gdy tylko wjadą na peron rogatki się podnoszą, nie tamując ruchu kołowego podczas postoju pociągu.
A oto ten przejazd – jak zauważyłem (i co widać na zdjęciu) – dosyć ruchliwy

Jednak głównym powodem, dla którego tutaj wysiadłem była nieczynna już stacja kolejowa Wrocław Klecina. Położona jest nieco ponad kilometr od Partynic, więc poszedłem tam pieszo. Po drodze minąłem most kolejowy na rzece Ślęży. Kolorowy za sprawą graficiarzy, a wyglądem przypomina dłuuuugą węglarkę

A oto cel mojej wyprawy: Wrocław Klecina. Stacja powstała w 1884 roku, na linii Wrocław – Świdnica. Po II wojnie światowej wojska radzieckie „przerobiły” ją na linię jednotorową – tor drugi pojechał za wschodnią granicę. Od roku 2000 linie przestała funkcjonować dla ruchu pasażerskiego, a zatem i stacja została zamknięta.
Obecnie ruch jest przywrócony, ale nie przewidziano ponownego otwarcia stacji Wrocław Klecina. Trudno się dziwić, nie ma tu zbytnio wiele budynków mieszkalnych, a gęsta zabudowa Kleciny zaczyna się kilometr dalej.
Pozostał budynek stacji, który od dawna jest zagospodarowany przez mieszkańców. Widok od ul. Kobierzyckiej

Tu, na pierwszym planie widać też jakiś budynek gospodarczy

A to od strony dawnego peronu. 300 metrów dalej kończy się Wrocław

Więcej uwagi poświęciłem klecińskim bocznicom, których trochę tu było. Przede wszystkim w pobliżu funkcjonowała olbrzymia cukrownia, która była obsługiwana przez kolej. Dziś niewiele śladów pozostało…
Ścieżka, którą biegł tor. Ścieżka jednak skręca w prawo, a tor biegł prosto, by kawałek dalej połączyć się z torami stacyjnymi

Widocznym obiektem dawnej bocznicy jest ten wiadukt. Górą biegnie Aleja Karkonoska (DK5) a dołem ul. Kobierzycka. Wiadukt, jak widać ma dwa przepusty – szeroki dla pojazdów i węższy, którym kiedyś biegł tor kolejowy

Ten sam wiadukt z drugiej strony. Na pierwszym planie linia kolejowa Wrocław – Świdnica. W lewo – 150 m dalej jest pokazana już stacja kolejowa. Prawdę powiedziawszy są dwa prześwity przewidziane dla ruchu kołowego, ale jeden jest nieużywany i zarośnięty trawą, nawet drogi tam nie ma…

Kolejowa część wiaduktu z bliska. Ozdobiona graffiti, również kolejowym



Za wiaduktem jeden z torów biegł wzdłuż ul. Kobierzyckiej. Dziś jest to ślad ścieżki dla pieszych


Cały teren po prawej stronie, za drzewami to teren byłej Cukrowni „Klecina”

Ta trawiasta, porośnięta krzakami i drzewami polana to część terenu dawnej cukrowni. Znalazłem tylko jakieś niewielkie pozostałości w formie resztek gruzowisk. A tak ta polana wyglądała w czasie funkcjonowania cukrowni – link do mapy. Tu gdzie widoczna ścieżka również biegły tory, a po obu stronach stały budynki (te fioletowe na mapce)

Cukrownia została wybudowana w 1834 r i pracowała do 1994 r. Produkcja obejmowała nie tylko cukier, lecz także spirytus i wyroby cukiernicze przeznaczone na eksport. Był to jeden z największych i najważniejszych zakładów przemysłowych w regionie. W czasach swojej największej, powojennej świetności zatrudniał ok. 2 tys. pracowników, dysponował tysiącami hektarów gruntów rolnych, przerabiał nawet 2 tys. ton buraków dziennie.
Kilka zabytkowych budynków cukrowni udało się uchronić przed wyburzeniem. Jeden z nich sfotografowałem z daleka, pokażę go w jednym z kolejnych wpisów