Cały dzień podróży w deszczu. Mimo, że to sierpień, momentami włączaliśmy ogrzewanie w aucie, by osuszyć ubrania i trochę się ogrzać, gdyż temperatura też nas nie rozpieszczała. Mimo tego zaliczyliśmy postój w Rogalinie. Niewielka to wieś, położona między Mosiną a Kórnikiem, w woj. wielkopolskim – ale znana, przede wszystkim z zabytkowego zespołu pałacowo-parkowego.
Ukryci pod parasolami obeszliśmy wokół to miejsce, które w słońcu na pewno wygląda bardziej malowniczo. Brama witająca nas deszczem i widok pałacu od strony frontowej



Ten sam budynek widziany od strony parku



Dlaczego nazwa wsi ma w sobie wyraz nawiązujący do rogów (lub rogala)? Prawdopodobnie nawiązuje to do kształtu licznych, zakręconych na podobieństwo rogu starorzeczy rzeki Warty, które znajdują się na południe od parku. Rzeka wielokrotnie w ciągu wieków zmieniała swój nurt, ale stare koryta pozostały do dziś. Widać to dobrze na wielu mapach.
A oto rogaliński park przypałacowy



W parku znajduje się też niewielki, sztucznie usypany kopiec typu parnas

Okolica słynie też z największego w Europie skupiska pomnikowych dębów, a niektóre z nich ozdabiają również park w Rogalinie. Tam niestety nie doszliśmy… bo zimno i mokro 🙂
