Zajeżdżam do kolczyka

Miejscowość Kolsko położona jest w powiecie nowosolskim. W XVIII wieku nosiła niemiecką nazwę Kolzig, która prawdopodobnie kojarzona jest ze słowem „kolczyk” – taką informację znalazłem w internecie.
Kolsko, mimo że jest wioską – ma zabudowę typu miejskiego. Jedna z głównych ulic: Piastowska

Fragment pałacu – dziś siedziba szkoły podstawowej

Jedna z bocznych uliczek, pokryta nawierzchnią z „kocich łbów”

Panorama Kolska widziana ze ścieżki rowerowej

Zgodnie z kolejowymi zasadami

Okolice Sławocina na pograniczu województw lubuskiego i wielkopolskiego. Tu zaczynam rowerową podróż ścieżką rowerową, na dawnej linii kolejowej Wolsztyn – Żagań. Zgodnie więc z kolejowymi zasadami (kilometraż rozpoczyna się od Wolsztyna [0 km] i kończy w Żaganiu [92 km]) przyjmuję, że jest to POCZĄTEK trasy.
Granica między ścieżką a torem. Tam, gdzie tor – to już jest woj. wielkopolskie

Znak początku i końca ścieżki – w zależności, w którą stronę patrzeć 🙂

Po dawnej linii kolejowej pozostały niektóre słupki hektometrowe

Widoki między Sławocinem a Kolskiem

Moja imienna wioska

Wieś Sławocin – na skraju województwa lubuskiego. Tuż za Sławocinem zaczyna się woj. wielkopolskie. Po co tu przyjechałem? Bo tu zaczyna się ścieżka rowerowa, prowadząca w stronę Żagania. Zostałem „wyrzucony” razem z rowerem – z auta, które mnie przywiozło. Odtąd mogę liczyć tylko na siebie. A do domu daleko… Na szczęście prawie cała trasa wiedzie po dawnej linii kolejowej Wolsztyn – Żagań. A więc przyjemnie i bezpiecznie…

Z tyłu Sławocin, do którego zjechałem z DW 315

Od Sławocina do „toru kolejowego” czyli ścieżki rowerowej jest 1,5 km przez las…

I wreszcie jest…