Nikt nie mówił, że będzie łatwo. Na całej trasie musiałem pokonać kilka kilkukilometrowych odcinków z kostki brukowej. O ile zdarzała się kostka drobna i równo ułożona, to były też takie jak na poniższym zdjęciu: szeroka, ostre krawędzie nierówno ułożone i duże odstępy. Tu ciężko było mi przekroczyć 10 km/h, bo trzęsło jak przy młocie udarowym. Ale mimo wszystko dojechałem do kolejnej wsi o nazwie Wysoka


Przejazd wśród szpaleru drzew



Zahaczyłem też o Wilkocin



Wieś niczym specjalnym się nie wyróżnia – tak mi się bynajmniej wydawało. Przy głównej drodze stoi niewiele domków, toteż na pewno przeleciałbym tranzytem, gdyby nie napotkany drogowskaz, który mnie zaintrygował. Skręciłem więc w boczną drogę, aby to zobaczyć

To jeden z punktów na szlaku czerwonego kapturka. Takich punktów jest kilkanaście. Przechodząc wszystkie można przeczytać całą bajkę, a przy okazji zaliczyć spacer z dzieckiem. Jak na małą wieś, taka atrakcja to naprawdę ciekawy pomysł

Mnie jednak bardziej interesowały poniemieckie bunkry… do wydm nie udało mi się dotrzeć. Przy okazji minąłem mini placyk, mniemam, że to centrum wsi
