Tylko jedna legnicka ulica

Zastanawiałem się, czy nie pojeździć trochę rowerem po Legnicy, ale dałem sobie spokój. Tak więc ze stacji wędrowałem głównie poboczami w stronę zachodniej granicy miasta. Przeciąłem tylko tę ulicę, która nazywa się Brama Głogowska.

Widok w stronę Lubina

I w stronę centrum miasta, z widocznym wiaduktem kolejowym

Z wysokiej hali pod niski wiadukt

Pociąg jedzie w dalszą trasę, czyli do Wrocławia. Ja na dwóch kółkach dopiero startuję z hali legnickiego dworca. Tyle, że w przeciwnym kierunku…

 

Tytułowy wiadukt – 1,7 m czyli rzeczywiście niski. Przy nieuwadze można się nieco oskalpować. Na górze tory do Bolesławca i Lubina

 

Pomysł zrealizowany!

Od dłuższego czasu myślałem o dalszej wyprawie rowerowej. Znajome tereny wokół Żagania tak już objeździłem, że mi nieco „wieją nudą”. W ubiegłym roku zaplanowana podróż nie doszła do skutku, ale w tym roku – na początku czerwca ją zrealizowałem. Pociągiem pojechałem do Legnicy a stamtąd rowerem jechałem w stronę Żagania, podziwiając mijane tereny. Do samego Żagania nie dojechałem, ale i tak była to moja najdłuższa wyprawa rowerowa

To zaczynamy. Żagań – peron III.  Razem z moim dwukołowym towarzyszem czekamy na pociąg do Legnicy. On jeszcze nie wie, że dziś pokonamy rekordową, dzienną ilość kilometrów…