I tyle mojego…

Tyle mojego, co zobaczyłem przez okno pociągu – czyli mega krótkie zwiedzanie Zgierza. Zawsze ciekawi mnie skąd wywodzą się nazwy miejscowości. Jeśli chodzi o to (niemal 58 tysięczne) miasto –  to nie bardzo wiadomo – możliwe, że od zgorzelisk po wypalonych lasach. W starych dokumentach pojawiają sie nazwy: Zguyr, Sguir, Segey oraz Shegz.

Panorama przedmieść Zgierza

Wiadukt nad ul. Łódzką. Po prawej stronie drogi widać tory tramwajowe aglomeracji łódzkiej, troszkę zamazane na wskutek brudnej szyby

 

Jedziemy na północ

Dworzec kolejowy w Zgierzu. Architektura podobna do wielu innych w tej części Polski – niektóre już pokazywałem na tym blogu. Budynek pochodzi z czasów kolei Warszawsko – Kaliskiej i do trwał do chwili obecnej bez większych zmian. Podczas drugiej wojny nie był zniszczony, a ostatni kapitalny remont przeprowadzono w 2011 roku.

Pora odpływać

Na koniec dwudniowego pobytu w Łodzi, tuż przed odjazdem zrobiłem kilka zdjęć na stacji Łódź Kaliska. Żona czekała już grzecznie w pociągu, ja natomiast wykorzystałem jeszcze te kilkanaście minut. Oto co mi wskoczyło pod obiektyw

EN57AL-1251 należący do kolei łódzkich

EN57-1019 przed odjazdem do Łowicza

EN57-2034, który zawiózł nas do Kutna. Bardzo głośny i trzęsący…