Dwie możliwości

Wolsztyn – przejazd kolejowy przy ul 5 Stycznia oraz Poniatowskiego. Piesi, jak widać mogą przechodzić tradycyjnie – czyli chodnikiem, lub pomostem nad torami. Mają drogę wolną nawet, gdy zamknięty jest szlaban. Ale ponieważ na tej trasie zdarza się nieczęsto, zazwyczaj kładka jest wykorzystywana przez fotoamatorów. Najbardziej zatłoczona jest oczywiście podczas corocznej parady parowozów

Wolsztyn - przejazd Poniatowskiego

Wolsztyn - przejazd 5 Stycznia

Mały wolsztyński most

Idąc torami od stacji w kierunku północnym, natrafiamy na niewielki most. Pod nim rzeka Dojca, która łączy dwa wolsztyńskie jeziora: Berzyńskie i Wolsztyńskie.

Wolsztyn - tory nad Dojcą 1

Wolsztyn - tory nad Dojcą 2

 

Po prawej stronie widać fragment kładki dla pieszych

Wolsztyn - tory nad Dojcą 3

 

Znaki wskazują, że Dojca jest rzeką żeglowną. Ten środkowy informuje, aby nie wpływać jednostkami o całkowitej wysokości 1,2 m. A więc i kajakarz musi się „schylić” 🙂

Wolsztyn - tory nad Dojcą 4

Fala prawie kulminacyjna

Żagań w zeszłym tygodniu. Codzienne opady deszczu i spuszczanie wody ze zbiorników retencyjnych po czeskiej stronie przyniosły takie skutki.

Most w centrum Żagania. W 1997 roku woda była o wiele większa

Żagań- fala kulminacyjna 1

Żagań- fala kulminacyjna 2

 

Plac zabaw przy moście jest zalewany z każdą wielką wodą. Jeszcze jest widoczna znad wody linia metalowej bariery (pomiędzy drzewami a latarniami). Nazajutrz, czyli w czwartek, do Żagania dotarła fala kulminacyjna. Nie było już widać ani barierki, ani ławeczek po środku bulwaru.

Żagań- fala kulminacyjna 3

Żagań- fala kulminacyjna 4

Żagań- fala kulminacyjna 5

Żagań- fala kulminacyjna 6

 

Nieco dalej, w pobliżu elektrowni wodnej. Na pierwszym zdjęciu miejsce, gdzie Bóbr łączy się z kanałem

Żagań- fala kulminacyjna 7

Żagań- fala kulminacyjna 8

Żagań- fala kulminacyjna 9

Żagań- fala kulminacyjna 10

Żagań- fala kulminacyjna 11

 

Most nad kanałem. W 1997 woda w tym miejscu prawie przelewała się przez kładkę

Żagań- fala kulminacyjna 12

Tyle fotoreportażu „z ostatniej chwili”. Jutro wracamy do Wolsztyna 🙂