Byłem tam ostatnio chyba w 2010 roku, dokładnie już nie pamiętam. Nawet nie miałem aparatu, toteż po drodze pstryknąłem parę zdjęć telefonem. Chyba muszę wybrać się do Szprotawy specjalnie na zdjęcia – może wiosną.




Mieszkańcom jak widać dopisuje humor
