Kiedy przed laty często przejeżdżałem pociągiem przez Katowice, kojarzyłem je jako miasto zadymione, z czarnymi od sadzy budynkami. Dlatego byłem mile zaskoczony, gdy w 2008 roku, po zwiedzeniu dokładniejszym niż tylko zza szyb pociągu – zobaczyłem piękne, kolorowe miasto, pełne zieleni i ciekawej architektury. Oto Katowice w moim obiektywie:
Plac przed dworcem kolejowym

Ulica Mickiewicza i budynek Liceum Ogólnokształcącego

Ulica Warszawska – jedna z głównych


Rynek w Katowicach to taki większy plac z rondem; na wskutek prac remontowych, trochę rozkopany



Ulica Jerzego Dudy – Gracza. Te wieżowce w tle szczególnie mi się spodobały, tworzą klimat zachodniego miasta

Aleja Rozdzieńskiego to prawdziwa arteria…

W pobliżu znajduje się kopalnia „Katowice” – nieczynna od kilkunastu lat

Superjednostka – tak nazwano ten budynek, przy ul Korfantego. A jest to jeden z największych budynków mieszkalnych w Polsce. Tak duży, że posiada status samodzielnego osiedla. Wysoki na 15 pięter a jego długość – ponad 187 metrów. W dziewięciu klatkach znajdują się 762 mieszkania o łącznej powierzni użytkowej 37.349 m2. W tym gmachu jest 12 wind, ale rzecz ciekawa, zatrzymują się one tylko na co trzecim piętrze – resztę trzeba dojść po schodach. Na kilku piętrach korytarze biegną przez cały budynek i mają po ok 150 m. Gmach ten budowano w latach 1967 – 1972. Jeszcze jedna ciekawostka – budynek posiada własne zasilanie w prąd i wodę, a w mieszkaniach zamiast tradycyjnych kaloryferów zastosowano ściany grzewcze. Aktualnie miano największego budynku piastuje Falowiec w Gdańsku, mający 860 m długości i 1792 mieszkania.

A oto słynny katowicki spodek – z bliska i z daleka


Galeria Rondo Sztuki na rondzie gen Ziętka. Na drugim – przystanek przy galerii


Wieżowiec zwany Altus oraz Pomnik Powstańców Śląskich

ulica Pocztowa

A to ul Kochanowskiego. Jeśli chodzi o drugie zdjęcie, to już nie pamiętam gdzie było robione, ale też gdzieś w tych samych okolicach tylko bliżej dworca PKP

