Im bliżej Żagania tym widoki przez okno pociągu bardziej znane. Wszak już „sto jeden” razy tędy przejeżdżałem. Jest późne popołudnie, ale wciąż dużo słońca i zieleni. Polanka tuż za miejscowością Leszno Górne…
… i zaraz rzeka Bóbr.
Pasące się na łące krowy to też już rzadki widok. A w oddali komin garbarni w Lesznie Górnym
Dwie znane mi wioski. Pierwsza to Rokitki – skąd zaczynałem kiedyś swoją rowerową wycieczkę. Jest tu fajowe kąpielisko i kilka ośrodków wypoczynkowych. Jest też przejazd kolejowy 🙂
Druga wioska to Żelisław, który opisywałem kiedyś jako wieś trudno dostępną. Z dwóch stron okrążona jest rzeką, a z dwóch wieś otacza las z piaszczystymi ścieżkami (kiedyś grzęzłem tam rowerem). Jest tylko jedna droga, aby się tam dostać (lub wydostać) w „cywilizowany” sposób. Ale są to piękne okolice, które warto sobie przypomnieć (link). Drugi raz byłem już tam samochodem, aby to miejsce pokazać żonie (zobacz). Dziś tylko widoki wsi z okna pociągu. Myślę, że tej małej wiosce przydałby się przystanek kolejowy. Łatwiej byłoby się mieszkańcom wydostać np. do pobliskich Małomic, czy też w stronę Żagania i Legnicy
Po zwiedzeniu Brzegu i Oławy pora wracać do Żagania. Ostatni odcinek drogi wiąże się z mijaniem tych samych miejscowości – może już setny raz. Ale są w nich pewne zmiany. Jak już pisałem ostatnio – Rokitki, po wielu latach ponownie stały się stacją węzłową (otwarto tory w kierunku Chojnowa oraz Chocianowa). W związku z tym, pociągi przystają również przy ostatnich peronach stacji – do tej pory najczęściej stawały na torach blisko budynku. Dlatego z okna pociągu można teraz ogarnąć szerszą perspektywę
Również stacja w Lesznie Górnym poszerzyła się o nową rampę i tory do niej przyległe
Blog o rodzinnych podróżach- tych całkiem bliziutkich i tych troszkę dalszych. Gdyńska rodzina- rodzice i troje dzieci (2004,2006, 2009) wędruje przede wszystkim po Polsce, ale nie tylko i opisuje swoje doświadczenia.