Moja niecodzienna wycieczka rowerowa. Na ogół jeżdżę sam, sam planuję trasę i miejsca, w których się zatrzymam. Tym razem było inaczej – dałem się namówić na wycieczkę organizowaną przez mój zakład pracy. Wmieszałem się więc w tłum rowerzystów… i w drogę.
Trasa biegła z Żar przez Bieszków do Biedrzychowic Dolnych

Było kilka miejsc postojowych. Na przykład przy tej śluzie, gdzieś w środku lasu między Lipskiem Żarskim a Świbną. Rzeczka nazywa się Lubsza


Były też postoje nie planowane – w związku ze złapanym „kapciem” 🙂


Wieczorny powrót, godzina 19 – 20. Zdjęcie zrobione gdzieś w pobliżu Żar. Przed tymi chmurami nie udało mi się uciec. Następnych 14 km do Żagania jechałem w silnym deszczu. Najciekawsze jest to, że gdy tylko wjechałem do Żagania… pojawiło się słońce


W następnym wpisie pokażę dwie wioski, przez które przejeżdżaliśmy