To już kolejna napotkana przeze mnie stacja, która z kolejowej została zamieniona na kulturę: pierwszą była Rumia, następnie Ruda Chebzie (wtedy jeszcze w remoncie), później Otyń, a teraz pora na Pyskowice. Kiedy byłem tam w 2018 roku, opustoszały budynek jeszcze straszył (link). Podobno długo miasto pertraktowało z PKP, żeby ją przejąć, bo kolej – jak to często bywa, jest oporna pod tym względem. Ale udało się.
Poniżej pyskowicka Stacja Kultura z okna pociągu. Odbywają się tam zajęcia i warsztaty zarówno dla dorosłych jak i dzieci. Jest też biblioteka, no i oczywiście nie mogło zabraknąć wystawy poświęconej historii kolei w Pyskowicach


Poniższe zdjęcia miały trafić do kosza. Zrobiłem je przypadkowo, nie mają ostrości i nie wiedziałem co w zasadzie przestawiają. Ale zastanowiły mnie te wysokie mury przy ulicy Mickiewicza w Pyskowicach. Skojarzyłem je z jakimś rozebranym wiaduktem – i zacząłem szukać informacji na ten temat. Okazało się, że tylko w połowie miałem rację – to przyczółki kolejowego wiaduktu, z tym, że nie rozebranego ale nie dokończonego.
W latach 30 ubiegłego wieku, Niemcy chcieli znacznie rozbudować węzeł w Pyskowicach – wiadukt jest szeroki na co najmniej 10 torów. Niestety zawierucha II wojny pokrzyżowała te plany. Po wojnie polskie władze też nie chciały dokończyć tej rozpoczętej inwestycji, tak więc mury stoją już ponad 90 lat.
W związku z tą ciekawą historią postanowiłem zamieścić zdjęcia

Sto metrów dalej również nie dokończony most nad rzeką Dramą

Gdy następnym razem będę jechał przez Pyskowice, przyczaję się na te miejsca, by zrobić wyraźne fotki. Tymczasem można je obejrzeć w lepszej jakości otwierając linki: wiadukt oraz most










