Dlaczego? Ponieważ to on – Stanisław August Poniatowski był założycielem zespołu pałacowo – ogrodowego w Warszawie. A krótko mówiąc chodzi o Łazienki – ulubione miejsce spacerów i ośrodek wielu wydarzeń o charakterze kulturalnym, naukowym i rozrywkowym. Park powstał w XVIII wieku i wtedy też wybudowano tam większość obiektów.
Park zacząłem zwiedzać od bramy południowej. Tak przedstawiają się tamte rejony


Nowa Pomarańczarnia (Oranżeria). Na pierwszym planie po prawej stronie zdjęcia – wielka wskazówka zegara słonecznego. Ja stoję na tarczy

Pałac Na Wyspie. Można dodać, że na sztucznej wyspie, otoczonej przez staw. Od tego budynku pochodzi nazwa całego ogrodu, ponieważ pierwotnie była to faktycznie łaźnia. Później został przebudowany. Jeśli pamiętacie z historii „obiady czwartkowe” – odbywały się one właśnie tutaj. Tak to więc łaźnię przeobrażono na jadalnię 🙂 A na stawie turystyczne łodzie nie próżnują…




Fragment amfiteatru. Do dziś odbywają się tutaj latem koncerty i przedstawienia teatralne. W tym roku zakończył się remont obiektu

Jeden z licznych „wiewiórczaków”. Chodziły też „luzem” bażanty – ale zdjęcia nie zdążyłem zrobić, gdyż ukryły się przed wścibskimi turystami, którzy koniecznie chcieli je oglądać z odległości metra



Ogród Chiński


Pomnik Fryderyka Chopina. To właściwie był mój główny cel wędrówki po Łazienkach. Ale ponieważ dawno, dawno tam nie byłem najzwyczajniej nie mogłem trafić. Najpierw z tej „południowej bramy” doszedłem do ul. Agrykoli i musiałem się wracać. Ogród Łazienkowski to naprawdę spory „areał”. Kompozytora znalazłem niemal przypadkiem, wychodząc już z ogrodu. Ciągle dziwi mnie kształt tej wierzby, pod którą siedzi
