Pan tu nie stał!

Plac Zamkowy w Warszawie oraz Zamek Królewski w całej okazałości. Pierwszy Zamek powstał w tym miejscu w XIV wieku i z czasem zaczął stanowić siedzibę władz. W 1944 został doszczętnie zniszczony.
W latach 1971 -1984 trwała rekonstrukcja Zamku. Projektanci mieli za zadanie odtworzyć bryłę gmachu oraz układ przestrzenny jego wnętrz z 1939 roku, wmontować wszystkie zachowane elementy w ich dawne miejsca oraz odtworzyć na podstawie przekazów ikonograficznych te części Zamku, które uległy zatarciu w wyniku przebudów. Duże wyzwanie, ale udało się

Na początku był w tym miejscu niewielki, dosyć ciasny plac, który powstał wokół wybudowanej kolumny Zygmunta III Wazy. Dopiero na początku XIX wieku zburzono Bramę Krakowską oraz zabudowania gospodarcze Zamku Królewskiego (który nie pełnił już wtedy funkcji siedziby władcy) i wytyczono Plac Zamkowy mniej więcej w takiej formie jak obecnie

Pomnik króla Zygmunta III Wazy wybudowano w 1644 roku. Ciekawe zdjęcie dźwigów, jakich używano podczas budowy można zobaczyć tutaj. Pierwotnie pomnik nie stał dokładnie w tym miejscu, w którym stoi obecnie. Podczas budowy Trasy W-Z został przesunięty o 6 metrów i nieco odwrócony.
Trafny więc jest cytat z polskiej komedii… Człowiek, który wepchał się do kolejki w sklepie, na zwróconą mu uwagę „Pan tu nie stał” zripostował: „Panie, wsiądzie pan w 125, dojedzie pan na plac Zamkowy – tam jest kolumna Zygmunta III – pójdzie pan i powie mu „pan tu nie stał!” 🙂

Zachował się nawet pierwszy, oryginalny trzon Kolumny Zygmunta z marmuru chęcińskiego. Król stał na nim w latach 1644 – 1887

Między Placem Zamkowym a Rynkiem znajduje się ulica Kanonia, która ma postać trójbocznego placu znajdującego się na tyłach katedry Św. Jana. W XV wieku, w tym miejscu był cmentarz Farski – najstarszy na terenie Starej Warszawy. Na ulicy stoi dzwon odlany w Warszawie w 1646 roku

Ulica Podwale i pomnik Jana Kilińskiego, jednego z przywódców Powstania Kościuszkowskiego. Ponoć na egzaminie szkolnym, na pytanie: „Z czego słynie Jan Kiliński?” – uczeń odpowiedział: „Bo robił dobre buty”

Również starym zabytkiem, wzniesionym w roku 1548 jest Barbakan. Stanowił fortyfikację do ochrony sąsiadujących z nim murów miasta. W XVIII wieku Barbakan częściowo rozebrano, a jedną ze ścian włączono w obręb nowo wybudowanej kamienicy. Mieszkał w niej Papcio Chmiel, czyli Henryk Jerzy Chmielewski, autor znanego komiksu „Tytus, Romek i A’tomek”.
Po wojnie Barbakan został zrekonstruowany. Kamienicy Papcia już nie ma…

Ulica Podwale zachęca, by wziąć coś na ząb. Tablica rejestracyjna jednego z aut jako reklama…

Rynek Nowego Miasta powstał jakieś 100 lat po Rynku Starego Miasta (XIV/XV w). Pokazywałem go już na tym blogu dokładnie 10 lat temu. Dziś również jest tu nieporównywalnie mniej ludzi niż na Starym Rynku. Większy ruch jest natomiast za moimi plecami, bo przy ul. Freta jest kilka restauracji obok siebie

Na koniec ulica Kościelna, którą dojdę do kolejnego ciekawego miejsca w Warszawie. Ale o tym napiszę następnym razem

Ozdóbki z kamienic

Rynek Starego Miasta w Warszawie – o wymiarach 90 na 73 m – został wytyczony na przełomie XIII/XIV wieku. Przez stulecia stanowił nie tylko centrum administracyjno-handlowe. Był również miejscem ważnych wydarzeń historycznych, wystąpień politycznych, manifestów i publicznych egzekucji.
Od początku XV wieku na środku placu znajdował się ratusz. Istniał do roku 1817, kiedy to został rozebrany.
W 1915 roku nadano nazwy poszczególnym stronom Rynku: Barssa (wsch.), Kołłątaja (zach.), Dekerta (płn.) i Zakrzewskiego (płd.).
Szczerze mówiąc na prawie 50 zamieszczonych postów o Warszawie, znalazłem chyba tylko jedno zdjęcie Starego Rynku. Dziś pora to naprawić.
Patrząc z daleka na poszczególne fasady Rynku widać przede wszystkim wiele kolorowych kamienic, często przysłoniętych parasolami

Ale warto uważniej przypatrzyć się poszczególnym budynkom, każda jest inna, każda ozdobiona naściennymi malowidłami i okołookiennymi detalami. Oto niektóre:

A w miejscu dawnego ratusza stoi Syrenka i wszystkiemu się przygląda 🙂

Czekoladowe miasto

Czekolada E. Wedel – któż nie zna tej nazwy. Będąc w Warszawie miałem okazję zwiedzić Muzeum Czekolady, które znajduje się przy fabryce. Najpierw parę słów historii…
Pierwszy zakład, Karol Wedel otworzył w 1851 roku przy ul. Miodowej. Później zakładem kierował jego syn Emil – to jego podpis figuruje na każdym wyprodukowanym wyrobie. Natomiast syn Emila, Jan – wybudował od podstaw nowy, duży zakład przy ul. Zamoyskiego i do dzisiaj trwa w nim produkcja słodyczy.
W roku 1949 lub 1951 na wskutek nacjonalizacji przemysłu, zakład otrzymał nową nazwę: Zakłady Przemysłu Cukierniczego im. 22 Lipca – jednak znane już logo (E. Wedel), chociaż mniejszymi literami, pozostało na wyrobach. Tradycyjną nazwę przywrócono w 1989 r.
Tak wygląda obecnie zakład E. Wedel

W roku 2020 w tym budynku otworzono sklep oraz pijalnię czekolady.
Ten zabytkowy, niewielki budynek został wzniesiony w roku 1823, jako Rogatka Grochowska, czyli tu była granica miasta. Budynki rogatek budowano w parach, dlatego po drugiej stronie ulicy stoi identyczny. W jednym z budynków miał swój posterunek dozorca policyjny, w drugim mieścił się urząd poborcy podatkowego, który przyjmował opłaty za wjazd do miasta.
Z dziesięciu rogatek, jakie funkcjonowały pod koniec XVIII wieku pozostały tylko dwie: Grochowskie (na zdjęciu poniżej) oraz Mokotowskie (przy Pl. Unii Lubelskiej).
Ciekawostka kolejowa: obok budynku biegła kiedyś linia wąskotorowa do Karczewa. Kiedy w 1915 roku spalił się odległy o 300 metrów budynek stacji Park Paderewskiego, właśnie ten poniższy budynek, przez kilka lat pełnił funkcję stacji

Coraz więcej muzeów ma elementy interaktywne, tak również jest tutaj. Po uruchomieniu np. tego pokrętła na ścianie można zobaczyć proces kolejnego etapu produkcji czekolady

To urządzanie do konszarka. Miesza się tutaj w odpowiednich proporcjach poszczególne składniki, w efekcie uzyskując jednolitą konsystencję i finalny smak. Proces ten jest czasochłonny i może trwać nawet kilka dni

Grająca czekolada. Stanięcie na tabliczkach powoduje wydanie różnych dźwięków. Atrakcja – jak zauważyłem, nie tylko dla najmłodszych 🙂

W tym pomieszczeniu odbywają się czekoladowe warsztaty, gdzie dzieci mogą spróbować swoich sił w produkcji słodkości

Wielka makieta – fragment miasta i motywy kolejowe. Prawie wszystko zrobione z masy czekoladowej

Jest też miniatura budynków fabryki Wedla – nawet oświetlona

Na poszczególnych piętrach budynku można zobaczyć przez szybę hale produkcyjne. Pracownicy zapewne są przyzwyczajeni do tego, że są na widoku – niczym w akwarium…

Docieramy wreszcie na dach budynku, skąd można obejrzeć fabrykę „z góry”, jak również spojrzeć na miasto

Panorama stolicy z dachu Wedla

Miałem też okazję zajść do Centrum Nauki Kopernik na Powiślu. Przez niecałe 2 godziny można wszystko zobaczyć bardzo pobieżnie. Aby przyjrzeć się wszystkiemu dokładnie potrzeba by spędzić tu kilka dni

Można np. stworzyć mapę z piasku, która przybiera odpowiednie kolory…

… pobawić się kolorowymi cieniami…

… albo zobaczyć, jak wyglądałby świat, gdybyśmy nie rozróżnili kolorów

Można też zrozumieć wiele innych zjawisk, z którymi możemy się zetknąć na co dzień