Warszawa Rembertów. O historii dzielnicy miasta pisałem nieco we wpisie „Poligon – miasto – dzielnica” sprzed 10 lat. Nazwa Rembertów pochodzi prawdopodobnie z XV lub XVI wieku, ale są różne hipotezy dotyczące jej pochodzenia. Według jednej z nich pochodzi ona od trzeciego imienia ostatniegonamiestnika Królestwa Polskiego, Fiodora Wilhelma Remberta von Berga. Rembertów najmniejszą dzielnicą Warszawy pod względem liczby ludności, mieszka tu 25 tys. osób – porównywalnie tyle, co w moim Żaganiu. Pora na kilka zdjęć. Ulica Chruściela „Montera” i Urząd Dzielnicy Rembertów
Kolejny szyld, który mnie rozbawił 🙂
Ulica Strażacka – sporo się tu zmieniło od mojej ostatniej wizyty
Kamienice przy ul. Cyrulików widziane z okna pociągu
Południowa część Rembertowa, czyli „za torami”. Na mapiach oznaczona jako Nowy Rembertów. Ulica Franciszka Ilskiego
Warszawa – Krakowskie Przedmieście. Z nazwy ulicy wynika, że kiedyś nie była to Warszawa. W XIV wieku ulica była Traktem Królewskim, który z miasta prowadził w kierunku południowym. Trakt był już poza bramą miasta, zwaną Krakowską. Były tam drewniane domostwa, swoją działalność mieli rzemieślnicy, powstawały cegielnie, a z czasem ukształtowały się odnogi, więc teren się poszerzał. Dziś jest to ścisłe centrum Starówki
Skręcam w ul. Miodową. Pałac Branickich…
…. oraz przyległy do niego Pałac Szaniawskich
500 metrów dalej znajduje się Plac Krasińskich, przy którym znajduje się budynek Sądu Najwyższego…
… oraz Biblioteka Narodowa…
Plac Krasińskich i katedra
Trochę oddalmy się od starówki – oto Pomnik Lotnika, dokąd przyjechałem bezpośrednio z Rembertowa autobusem 143. Pomnik znajduje się przy zbiegu ul. Wawelskiej oraz Żwirki i Wigury. Jego historię można przeczytać na Wikipedii
Stamtąd jest już blisko do Placu Narutowicza. Jest tu duża pętla tramwajowa
Jest też miejsce na trochę zieleni…
A to przyległa do Placu Narutowicza – ulica Grójecka…
Chociaż są to godziny poranne, niektórzy są już mocno zmęczeni… można rzec – „wczorajsi” 🙂 Przystanek jest tymczasowo wyłączony z ruchu, a więc nic, ani nikt nie będzie im przeszkadzał
Idąc ulicą Kościelną w Warszawie dotarłem do skarpy nad Wisłą. I dobrze zrobiłem, bo dzięki temu zobaczyłem miejsca, których dotąd nie znałem. Wystarczy schodami zejść w dół, by znaleźć się w Multimedialnym Parku Fontann. Jest to kompleks 4 bardzo dużych fontann, ale niestety – multimedialne pokazy nie były mi dane. Pokazy „woda – światło – dźwięk” odbywają się zazwyczaj w wieczorne weekendy. Ale przyjemnie przejść się wokół i poczuć bryzgi wody w upalny dzień
Pani, która nie boi się, że telefon wpadnie jej do wody 🙂
Na ulicy Brzozowej musiałem przyspieszyć kroku. Czaił się tam jakiś typek, który wydawał się mówić: „Zaraz ci przywalę” 🙂 A tak poważnie – jest to „pomnik siłacza” wyrzeźbiony w 1909 roku przez Stanisława Czarnowskiego
Kolejne miejsce, w którym znalazłem się po raz pierwszy: Ogrody Zamkowe. Prawdę mówiąc, gdy ostatnio byłem w stolicy (w 2016 roku) jeszcze ich nie było. Zostały zrewitalizowane i otworzone w roku 2019. A jest tu naprawdę pięknie… Rozciągają się na tyłach Zamku Królewskiego, na skarpie – w kierunku Wisły
Można zejść na dół…
Na środku dolnej części Ogrodów znajduje się trawiasty wgłębnik, gdzie na ogromnej połaci zieleni można usiąść, zrelaksować się, czy poczytać książkę. Roztacza się stąd przepiękny widok na Starówkę, Zamek Królewski i Górny Ogród Zamkowy.
Arkady Kubickiego to budowla wzniesiona w latach 1818–1821. Arkady były integralną częścią królewskiej rezydencji
Z Ogrodów można wyjść niemal prosto na Pałac Pod Blachą, który też znajduje się u podnóża Zamku Królewskiego. W połowie XVII wieku wybudowano tu jednopiętrową kamienicę. Dopiero później budynek został przebudowany i powiększony, dodano też dwa skrzydła boczne – i taka forma zachowała się do dzisiaj. Pałac został włączony do zespołu zabudowań zamkowych z przeznaczeniem na mieszkania dla dworzan. A swoją nazwę zawdzięcza temu, że dach został pokryta blachą zamiast dachówką
Blog o rodzinnych podróżach- tych całkiem bliziutkich i tych troszkę dalszych. Gdyńska rodzina- rodzice i troje dzieci (2004,2006, 2009) wędruje przede wszystkim po Polsce, ale nie tylko i opisuje swoje doświadczenia.