Noblista z Cybalina

Rowerowa wędrówka przez Łużyce. Łużyce są krainą historyczno – geograficzną, usytuowaną pomiędzy Kwisą a Łabą – a zatem zahacza też o zachodnie, przygraniczne tereny Polski.
Wracając do Żagania spod niemieckiej granicy, mijam miejscowości województwa lubuskiego, które również leżą na łużyckich terenach.
Jedną z nich jest Niwica. Jej łużycka nazwa to Cybalin. Z tej wsi pochodzi Walther Nernst – niemiecki fizyk i chemik. W 1920 r. otrzymał nagrodę Nobla za pracę w dziedzinie termochemii. Obecnie mieszka tu 400 osób

Jakieś 3 km dalej w stronę Żar, mijamy niewielki Mieszków, liczący około 110 mieszkańców. Po łużycku wieś zwie się Bjenisow

Nie da się przejechać obojętnie obok takiej ozdoby

Chociaż od wyjazdu z geoparku Babina zaczęło świecić słońce, to jednak na horyzoncie pojawiają się ciemne chmury, który mnie szybko gonią

Jadąc dalej na wschód mijamy Grotów – który wielkością można przyrównać do Niwicy

Jak widać z jednej strony jeszcze błękitne niebo, ale za to z przeciwnej…

Wiejska świetlica

Kolejka kopalniana w Czaplach

Kilka wiosek, w których zatrzymałem się na chwilkę w drodze powrotnej z Łęknicy do Żagania. Miejscowości są małe, niewiele o nich można napisać.
Jedna z nich to Nowe Czaple – 2 km na północ od Łęknicy. Główna ulica – Kopalniana

Zarówno w Łęknicy, jak i w okolicznych miejscowościach – oprócz normalnych torów, była jeszcze sieć kolei wąskotorowych, które obsługiwały kopalnie węgla brunatnego oraz fabryki Lubuskich Zakładów Materiałów Ogniotrwałych. Chyba dla upamiętnienia tego, ktoś udekorował swój dom taką miniaturową kolejką. Dziś nie wozi węgla ani gliny – pracuje jako kwietnik 🙂

Kawałek dalej jest następna wieś – Czaple

Co się zmieniło w ciągu kilku godzin? Pogoda! Wreszcie przebiło się słońce. Niestety chmury jeszcze wrócą o czym wkrótce napiszę

O ile w obu Czaplach kiedyś już byłem – we Włostowicach jestem po raz pierwszy

Moją uwagę przykuł ręcznie namalowany napis na przystanku autobusowym

Eksploatacja Babiny

Dawne tereny po kopalni węgla brunatnego „Babina” na terenie miasta Łęknicy. Po raz trzeci mam możliwość je zwiedzać. Zamieszczam dwa linki dla tych, którzy chcieliby obejrzeć moje zdjęcia z poprzednich wypraw: z roku 2015 oraz z roku 2016 – a jest to naprawdę ciekawe miejsce.
Początki działalności górniczej sięgają w tym miejscu roku 1903, ale na skalę przemysłową wydobycie rozpoczęto w 1921 r. Kopalnię zamknięto w roku 1973 – nie wytrzymała konkurencji z dużymi kopalniami odkrywkowymi, takimi jak Turów czy Bełchatów.
Jedna z trzech bram wjazdowych do obecnego geo – parku

Nawet w połowie XX w. eksploatacja złóż w kopalni „Babina” odbywała się w prymitywnych warunkach. Kopalnia nie miała szybu, tylko pochylnię, schodzącą na głębokość 40 – 60 m. Chodnik miał przekrój ok. 2 x 1,6 m i wykuwany był kilofem w węglu brunatnym. Urobek transportowano po pochylni w niewielkich, drewnianych (później stalowych) wózkach, o pojemności 400 -500 kg. W większych upadowych montowane były taśmociągi.

Po zakończeniu wydobycia chodniki i komory wydobywcze były likwidowane. Usuwano ich obudowy, przez co puste przestrzenie wyrobisk ulegały zawaleniu. Dlatego na powierzchni powstawały zagłębienia, tzw. niecki zapadliskowe. Z czasem niecki wypełniały się wodą opadową i tak powstały jeziorka. W ten sposób powstał niezwykły krajobraz pogórniczy.
Do wody dostały się też związki siarki znajdujące się w głębiej położonych pokładach węgla. Drzewa stojące w wodzi zamieniły się w „zatopiony las”, który wygląda trochę przerażająco

Największym jeziorem kopalni Babina jest zbiornik, który z racji swojego kształtu nazwano „Afryką”. ma powierzchnię ponad 20 ha i maksymalne wymiary 880 x 420 m. Średnia głębokość zbiornika to 9 m a maksymalna 22 m. Wydobycie węgla odbywało się w tym miejscu w latach 1962 – 1968

Wieża widokowa, stojąca przy północnym brzegu „Afryki”. Tym razem na niej nie byłem, ale mam też poprzednią fotorelację – zapraszam tutaj