Wyścig z chmurami

Oto niektóre miejsca na mojej powrotnej trasie, znajdujące się między Łęknicą a Żarami. Jak już niejednokrotnie pisałem, zazwyczaj jeżdżę bocznymi drogami, które są mniej uczęszczane, a zarazem bezpieczniejsze. Tym bardziej, że często się zatrzymuję na zdjęcia.
Odcinek między Włostowicami a Mieszkowem

Jak widać – ciągle jadę między błękitnym niebem a goniącymi mnie chmurami

Okolice wsi Mieszków i przejazd nad autostradą A18

Sieniawa z dwóch końców

Kolej w Sieniawie Żarskiej. Kiedyś pokazywałem stację kolejową – niegdyś sporą. Dziś inne tereny kolejowe. Wiadukt na zachodnim krańcu miejscowości

Drugi kraniec Sieniawy – prawie 4 km na wschód. Przejazd kolejowy, przez polną drogę

Widok w kierunku Żar, mój cień trochę zakłócił zdjęcie

Czy jest suchy chleb?

Dla konia 🙂 – jak mówi cytat ze starego, polskiego serialu. Jestem 9 km przed Żarami i dojeżdżam do wsi o nazwie Suchleb. Również posiada ona swoją łużycką nazwę – Suchy Kleb, Miała też później niemiecką nazwę Zukleba. Miejscowość łączy się z Lipinkami Łużyckimi, tworząc jednolitą całość. Ale do Lipinek nie będę jechał.
Właśnie w Suchlebie dogoniły mnie chmury, z których zaczął padać deszcz. Chwilę poczekałem na przystanku autobusowym, ale zaraz pojechałem dalej

Ja w prawo…

Końcówka wsi. Przejechałem mały mostek nad rzeką Lubszą – widok na rozlewisko rzeczne

Kolejny etap jazdy: 3 km lasem i 3 km na pograniczu lasu i łąki. Docieram do Sieniawy Żarskiej. To duża wieś – mieszka tu ponad 1,2 tys. osób – posiada szkołę i stację kolejową

W sklepiku wiejskim zaopatrzyłem się w coś do jedzenia i picia. Tuż obok zauważyłem stojącą nieruchomo kobietę o czarnych włosach 🙂

Po deszczu znowu wyszło słońce, które towarzyszyło mi do samego Żagania. Chyli się już ku zachodowi – jest połowa września, przed godziną 18