Wrześniowa wycieczka rowerowa. Plan był podobny do tego, jaki realizowałem w 2019 roku: pociągiem do Tuplic, a potem do granicy po ścieżce rowerowej biegnącej dawną linią kolejową. No i powrót – dla odmiany inną trasą niż ostatnio. Mniej więcej 80 kilometrów jazdy rowerowej.
Wyruszyłem z rana, ale już na stacji kolejowej w Żaganiu niebo zaczęło robić się coraz ciemniejsze. Mimo, że było dosyć ciepło, szaro – bure chmury napływały jakby na zawołanie. Jadąc pociągiem zauważyłem, że jest coraz gorzej, zastanawiałem się już czy nie wysiąść gdzieś po drodze i wrócić do Żagania. Ale dojechałem jednak do samych Tuplic.
Pociąg, którym jechałem (jeszcze na żagańskim peronie). Na tablicy widać stację docelową: Cottbus Hbh



A oto już Tuplice. Pociąg, który mnie przywiózł należy do przewoźnika DB


Stacja znajduje się na wysokim nasypie. Na końcu peronu widać schody, którymi trzeba zejść razem z rowerem – strome i kręte. Więcej zdjęć tej stacji (w tym także wspomniane schody) tutaj









