Styczeń i luty tego roku były mroźne, trochę śniegu również zalegało, więc nic nie wskazywało, że tak szybko zacznę sezon rowerowy. Nie raz już pisałem, że nie lubię zimna, więc nie sprawia mi frajdy jazda, gdy pogoda nie sprzyja. Jednak w ostatnie dni lutego pojawiło się słońce i trochę ciepła. W ostatni dzień miesiąca było +18, więc po długim zastoju wyciągnąłem swój wehikuł.
Na rozgrzewkę kilkanaście kilometrów by rozruszać mięśnie. No i przede wszystkim trochę zdjęć, bo już nie miałem co zamieszczać.
Zajechałem więc do Machowa. W sumie jest to część wsi Bożnów, ale potocznie mówi się Machów – możliwe, że kiedyś była to odrębna miejscowość. Byłem tu już wiele razy (link), ale dziś jedne z ładniejszych zdjęć, jakie zrobiłem – mimo, że nie ma jeszcze zbytnio zieleni. Wiejska droga leży tuż przy rzece Bóbr





Obok jednej z posesji – takie ciekawe okazy


To teren, który jeszcze parę lat temu był już poza wioską. Jak widać rozbudowuje się…

