Operatywni bracia

Tuplice to spora wieś – liczy sobie ok. 1,5 tys. mieszkańców. Opisywałem już na moim blogu jej zwartą budowę, charakterystyczną dla małych miasteczek. Ale jednak jest to wieś.
Dziś tylko jedno zdjęcie. Nieopodal stacji kolejowej mijałem resztki dawnej cegielni. Należała ona do braci Jeschke, którzy w drugiej połowie XIX w. byli właścicielami kopalni węgla brunatnego oraz iłów do produkcji ceramiki. Przy okazji więc wybudowali cegielnię wytwarzającą cegłę klinkierową. Sztandarowym wyrobem były cegły o ciemnej, wręcz fioletowej barwie, którą pozyskiwano dzięki iłom z domieszką węgla brunatnego.
Bracia usilnie zabiegali o to, by przez Tuplice szła linia kolejowa. Udało się – a wpłynęło to na dalszy rozwój przemysłu na tych terenach.
W tym linku widać tę cegielnię wraz z kominami – po lewej stronie od stacji kolejowej. Dziś nie zostało z niej już prawie nic. A to „prawie” to na przykład resztki tego budynku, o charakterystycznym kształcie. Możliwe, że jest to podstawa któregoś z kominów, ale pewny nie jestem

Bracia Jeschke posiadali w Tuplicach dwie cegielnie, których produkcję w roku 1900 oceniano na 4 mln sztuk rocznie. W latach XX wieku (już po śmierci braci) produkowano w nich około 10 milionów cegieł rocznie.
O ile zasoby węgla brunatnego się wyczerpały – przemysł ceramiczny przetrwał jeszcze długo. Na początku XX w. w najbliższych okolicach działało łącznie 12 cegielni. Cegielnia braci Jeschke była największa, a zakład prosperował do lat 90 XX wieku.
Zabudowania cegielni braci Jeschke zostały wyburzone w roku 2013. Dzisiaj jedynie liczne zbiorniki wodne, będące zalanymi odkrywkami kopalni węgla brunatnego lub iłów, a także zapadliska nad dawnymi wyrobiskami podziemnymi są świadectwem górniczej przeszłości Tuplic.