Co można robić w pociągu? Podczas gdy inni pasażerowie przeglądają telefony, drzemią lub po prostu się nudzą – ja mam swój sposób na podróżowanie. Śledzę na mapie przebieg trasy, odgaduję nazwy mijanych miejscowości i rzek, sprawdzam dokąd prowadzą drogi, które przecinają tory a przede wszystkim podziwiam piękne polskie krajobrazy i robię sporo zdjęć. Tak było i tym razem, gdy jechałem z Wrocławia do Kamieńca Ząbkowickiego.
Poniżej wieś Wadochowice, leżąca między Strzelinem a Ziębicami. Nazwa miejscowości pochodzi od imienia Wadach, a powstała z połączenia dwóch średniowiecznych wsi: Wadochowic oraz Nieciepłej Izby. Ta druga nazwa jest ciekawa, ale nic więcej o niej nie znalazłem.
Poniżej Wadochowice. Pomiędzy wsią a linią kolejową płynie rzeka Oława, której koryto odznacza się na zdjęciach


Zaraz za Wadochowicami jest Henryków. To spora wieś – mieszka tu 1,4 tys. osób. Jest tutaj klasztor, w którym w II połowie XIII wieku napisano Księgę Henrykowską. Co jest w niej ciekawego? Chociaż księgę napisano po łacinie, jest w niej najstarsze zachowane zdanie w języku polskim. Pamiętam je dobrze ze szkoły: „Day, ut ja pobrusa, a ti poziwai” – co tłumacząc na współczesną polszczyznę oznacza: „Daj, ja pokręcę (czyli wykonam jakąś pracę) a ty odpocznij”.
Henryków leży kilometr po linii prostej od stacji kolejowej (ulicami ponad 2 km). Na zdjęciu widać więc trochę ukryte zabudowania w okolicach stacji. Za to czerwone maki się nie ukrywają

Kolejne miejscowości, które pokażę znajdują się między Ziębicami a Kamieńcem Ząbkowickim. O wsi Niedźwiednik niewiele mogę napisać, ale pokażę przepiękne, wiosenne widoki. No i znów maki, które wzdłuż torów ciągną się kilometrami





Ostatnia wieś to Starczów – blisko Kamieńca Ząbkowickiego




Na pierwszym planie wiadukt z początkiem torów stacji kolejowej w Kamieńcu Ząbkowickim. Ale w oddali jeszcze widać Starczów
