Wzrost demograficzny

Dziś kilka wiosek, które udało mi się sfotografować w kolejowej podróży, między Wrocławiem a Strzelinem. Pierwsza to miejscowość Iwiny, która graniczy ze stolicą Dolnego Śląska. I to chyba jest przyczyną jej szybkiego rozwoju, bo jeszcze 25 lat temu była malutką, liczącą 250 mieszkańców wsią. Dziś w Iwinach mieszka 2,5 tys. osób a wieś coraz bardziej nabiera cech osiedla podmiejskiego

Turów leży kilkaset metrów od linii kolejowej, ale i tak udało mi się zrobić zdjęcie. Według encyklopedii jest to wieś typowo rolnicza, gdyż większość mieszkańców właśnie z tego się utrzymuje. Jest to już coraz rzadziej spotykane – obecnie można przejechać niejedną wioską wzdłuż i wszerz i nie zobaczyć krowy ani nie kupić jajek. Wioski stają się sypialniami dla osób, które pracują w mieście, ale lubią ciszę i spokój

Mijamy Żórawinę. Ta wieś była miastem do roku około 1400. Potem straciła prawa miejskie i… tak zostało do dziś. Nazwa miejscowości nie ma związku z krzewem owocowym (nazwę krzewu pisze się przez „u”). Żórawina pochodzi od nazwy ptaka żurawia (chociaż obecnie również pisze się przez „u”).
Na pierwszym zdjęciu ulica Niepodległości z widocznym budynkiem Gminnej Biblioteki Publicznej

Na koniec Węgry – nie te węgierskie lecz polskie, spod Strzelina. I pole pełne maków