Ponowny (chyba trzeci) mój rowerowy przejazd przez Dzikowice. 7 lat temu opisywałem, jak zostałem wtajemniczony odnoście „ukrytego” skrótu do innej wioski. Dzisiaj ponownie jechałem tym skrótem.
Ale najpierw przejazd przez wioskę. Początek od strony lasu i stacji kolejowej



Skrzyżowanie z drogą główną


To za tym kościołem ukryta jest droga do sąsiednich Pasterzowic

Jeszcze kilka manewrów i Dzikowice zostają w tyle

Półtora kilometra polną drogą i jestem w Pasterzowicach. Tak jak ostatnio witają mnie bloczki mieszkalne oraz skrzyżowanie z DW 297



Grzeczne chłopaki – mijając mnie powiedzieli „dzień dobry” chociaż jestem dla nich „obcym”. To miły zwyczaj w niektórych małych miejscowościach…

Główną drogą jechałem może 100 metrów i znów skręciłem w boczną – asfaltowa ale z klimatem

Ten dom spodobał mi się, ciekawa wieża wkomponowana w gospodarstwo

Koń pasterzowicki próbujący gryźć rachityczną trawę 🙂
