Po tygodniowym pobycie na ziemi mazowieckiej, pora wracać na ziemię lubuską – czyli do Żagania. Wyruszamy o 9:30 rano. Przed nami 360 km. A ponieważ nic nas nie goni, jedziemy spokojnie, zatrzymując się w wielu miejscach i zwiedzając co nieco – podróż przeciągnie się do wieczora. Zawsze lubiłem takie podróże. Inaczej niż moi rodzice – pamiętam, gdy za dzieciaka gdzieś jeździliśmy, to tylko z punktu A do punku B. Zatrzymywać się bez celu? Tylko po to, żeby coś zwiedzić? Absurd, nonsens i strata czasu!
A my żegnamy się ze znanymi wioskami. Z tych terenów pochodził mój ojciec, więc chętnie tu z żoną jeździmy. Za nami 2 kilometry drogi oraz widok na Białotarsk…


… oraz Józefków
