Docieram do kolejnego miejsca, które koniecznie należy odwiedzić w Kielcach – Kadzielnię. Co to jest Kadzielnia? Ogólnie rzecz mówiąc, jest to stary kamieniołom, natomiast uściślając – Kadzielnia do wzniesienie liczące 295 m n.p.m.
Już od XVIII wieku wydobywano tu wapień, głównie dla celów budowlanych, a w 1770 roku powstał pierwszy wapiennik, czyli piec do wypalania wapna.
Po zakończeniu eksploatacji, co miało miejsce w roku 1962, pozostał wielki ostaniec skalny, zwany potocznie Górą Geologów. Góra otoczona jest wodami podskórnymi, aczkolwiek nie jest ona wyspą, jak mogłoby się wydawać na poniższym zdjęciu. Jest to coś w rodzaju półwyspu – od drugiej, zasłoniętej strony można na nią wejść.
Kadzielnia położona jest zaledwie 1,4 km od kieleckiego rynku. Blisko widać wieżowce Osiedla Chęcińskiego, a całkiem w oddali – Górę Karczówkę z wieżą, z małym przecinkiem kościoła klasztornego

Nazwa Kadzielnia ma dwie genezy. Pierwsza, pochodzi od rosnących tu dawniej ziół do produkcji kadzidła. Druga opcja mówi, że te tereny dzierżawił kiedyś kadzielnik, czyli kościelny.
Widoki z rozmieszczonych na górze punktów widokowych


Nie tylko tutaj, ale w innych miejscach Kielc są charakterystyczne ławki, przypominające śmigło lub okrętową turbinę

Szczyt Góry Geologów. W tym momencie jeszcze nie wiem, że za pół godziny też na nim będę. Czerwona plamka wśród skał, to koszulka turysty 🙂

Na terenie Kadzielni wybudowano amfiteatr na niemal 5,5 tys. osób

Schodzimy na dół. Amfiteatr widziany z innej perspektywy

Wody otaczające Górę Geologów. Jest to tzw. Jezioro Szmaragdowe



W kadzielni jest aż 25 jaskiń. Jedną z nich udostępniono do zwiedzania – szlak ma 140 metrów długości. Niestety nie zwiedziłem jej, przedstawiam zatem tylko wejście

Taras, którym można obejść Kadzielnię dookoła


Stąd widać, że góra jest wysoka, skalista i stroma. Wydawać by się mogło – nie do zdobycia. Ale za chwilę będę na samej górze…


Wejście na Kadzielnię znalazłem przypadkowo. Zobaczyłem taką oto ścieżkę prowadzącą w górę. Ścieżka piaszczysta, niezbyt stroma z wieloma zakrętami, tak iż wszedłem praktycznie bez żadnego wysiłku

Ze ścieżki widać już szczyt. Z tej perspektywy wcale nie jest taki gigantyczny

I jestem na miejscu. Na zdjęciu widać wejście do małej, przelotowej jaskini. Po drugiej stronie można podziwiać widoki. Po prawej stronie są jeszcze skałki, po których można się wspiąć jeszcze wyżej… Oczywiście nie omieszkałem tam zajrzeć

Najwyższe, dostępne (i bezpieczne) miejsce Kadzielni, skąd jednak nic nie widać, oprócz skał. Teoretycznie można się wspiąć jeszcze na widoczne kamole, ale to zbyt ryzykowne


A to jaskinia w całej okazałości. Wysoka na 1,6 – 1,7 metra – trzeba się więc nieco schylić. Zakończona barierką ochronną dla bezpieczeństwa. Niestety przez graficiarzy nie wygląda tak efektownie, gdy oświetli ją słońce…


Widok z „jaskini” na górze. Na dole pierwszego zdjęcia widać rozciągnięta linę, po której zjeżdża jakiś turysta. Jest tu też bowiem Park Linowy – bardzo oblegany. Średnio co 2 – 3 minuty ktoś przemieszczał się na linie


A to tuż przy szczycie (który widoczny jest na pierwszym poniższym zdjęciu). Są tu rozległe łąki, gdzie chętnie wypoczywają lub opalają się turyści. Góra jest bowiem płaska i pokryta bujną roślinnością, czego może z dołu tak nie widać



Na koniec jeszcze jedna atrakcja – pomost umieszczony na początku Jeziora Szmaragdowego, w miejscu skąd wypływa woda i wodospadem podąża z hukiem w dół. Można stanąć na kratownicy, która czasem pryska wodą płynącą tuż pod spodem


I jeszcze rzut oka na całość – z parkingu przy ul. Krakowskiej
