Włócząc się po Kielcach

Włóczęga kojarzy się z chodzeniem sobie bez celu, ale w moim wypadku tak nie było. Chociaż ktoś mógłby tak pomyśleć, bo zdjęcia przedstawiają różne miejsca – wydawać by się mogło: bez ładu, bez składu. Dlatego dałem taki tytuł. Ale niemal wszystkie miejsca, które fotografowałem po drodze, stanowiły drogę do jakiegoś konkretnego celu.
Na przykład ulica Wrzosowa, była punktem z którego trafiłem na górę Telegraf. Zaraz skręciłem w prawą przecznicę i byłem niemal na miejscu

Rondo łączące ulicę Grunwaldzką i Podklasztorną sfotografowałem dwa razy. Pierwszy raz, gdy idąc z autobusu, podążałem na Karczówkę. A drugi raz (z okna autobusu), gdy wracałem z dzielnicy Ślichowice. Powoli zachodzące słońce odbija się od szyb wieżowca

Plac Piłsudskiego. Byłem tam idąc z Wietrzni do Kadzielni

Można jeszcze użyć zoomu cyfrowego – wtedy widać szczegóły na balkonach. Ale to kosztem jakości zdjęcia, praktycznie tego nie używam.
Moją inną próbę zooma można zobaczyć tutaj