Stary i Nowy Kisielin – kiedyś odrębne miejscowości, dziś stanowią dzielnice Zielonej Góry. W Starym mieszka 1700 osób, w Nowym 1200. Jestem tutaj pierwszy raz, chociaż w latach 80, gdzieś w tych okolicach jeździliśmy ze szkołą na zawody sanitarne szczebla wojewódzkiego. To był chyba Kisielin, tylko nie pamiętam, który. Pamiętam, że stały jakieś stalowe szkielety niedokończonych hal, a obok były tory kolejowe.
Teraz, korzystając z mojego dwukołowego wehikułu mogę spokojnie pozwiedzać, choć jestem tylko przejazdem. Oto główna ulica Starego Kisielina – Pionierów Lubuskich



Ciekawym zabytkiem w Starym Kisielinie jest zespół pałacowy z XVIII wieku, na który oprócz pałacu składają się park, folwark i stajnia. Po wojnie z pałacu korzystało Państwowe Gospodarstwo Rolne, co chyba było zwyczajem na tych terenach, aby zabytkowe obiekty poddawać dalszej dewastacji (przykład tutaj). Obecnie pałac jest wyremontowany i stanowi filię Zielonogórskiego Ośrodka Kultury. Jadąc ulicą można przeoczyć pałac, bo od tej strony nie wygląda reprezentatywnie, ot taki skromny budynek – to ten żółty, po lewej

Za to od strony parku – super!




Świetnie wyrzeźbiona ozdoba ławki, szczególnie pawi ogon

Wyjeżdżamy ze Starego Kisielina. Wiadukt, pod którym są tory kolejowe oraz stacja. Ale o tym w następnym wpisie

Gdy tylko kończy się Stary Kisielin zaczyna się Nowy Kisielin. To ostatnia dzielnica, oddalona od centrum o 10 km. Po włączeniu do miasta w 2015 roku 22 okolicznych wiosek, Zielona Góra ma powierzchnię 278 km2 i jest szóstym miastem w Polsce pod względem powierzchni. Kiedyś o tym piałem w poscie: To też jest Zielona Góra.
Zarówno Stary jak i Nowy Kisielin, to wioski istniejące już w średniowieczu, ale paradoksalnie Nowy Kisielin jest starszy od Starego Kisielina 🙂 Tak wynika z dostępnych dokumentów archiwalnych.
Poniżej główna ulica Nowego Kisielina – Odrzańska oraz kamienna dzwonnica z 1840 roku


Jest tu też ciągnąca się na 1,5 km strefa przemysłowa. Oto hala jednego z większych przedsiębiorstw. Prawdę mówiąc, można było tę część ominąć, bo nie ma nic ciekawego z turystycznego punktu widzenia, ale zajechałem, gdyż chciałem zobaczyć tutejszą stację kolejową. Właśnie robię zdjęcie z jej peronu. Ale o tym też wkrótce napiszę
