Nadodrze o świcie

Wycieczki dzień drugi. Kwaterę miałem za darmo, ale musiałem opuścić ją razem z właścicielem, czyli… o godz. 6:00. Jest majówka, słoneczna pogoda, ale mimo to tylko 4 stopnie na plusie. Dlatego gdzieś tak do godz. 10 marzłem co nieco.
W drodze na dworzec Wrocław Nadodrze, mijam wiadukt nad ul. Trzebnicką

A oto moje odkrycie! Tunel prowadzący z Placu Powstańców Wielkopolskich, prosto na peron 2. Wczoraj nieco błądziłem, aby wyjść ze stacji (link). Wejście i cały tunel pokryty jest kolejowymi muralami

Peron tuż po wschodzie słońca. Lubię takie poranne, kolejowe klimaty…

A te zdjęcia robiłem po południu, gdy już wracałem po odwiedzeniu dwóch podwrocławskich miast. Widok z okna pociągu…

Jedna z bocznic wrocławskiej elektrociepłowni

Nadodrze przed zmierzchem

Kończy się pierwszy dzień mojej wycieczki po Dolnym Śląsku. Docieram do stacji Wrocław Nadodrze – niedaleko mam kwaterę. Powoli zachodzące słońce daje możliwość zrobienia fajnych zdjęć.
Pociąg, którym przyjechałem

Tak, jak zawsze zszedłem do tunelu pod peronami, aby dostać się do budynku stacji, ale… tu niespodzianka. Wszystkie drzwi zamknięte na głucho! Jak wydostać się do miasta?

Przypomniałem sobie, że przy peronie pierwszym są małe schodki, którymi można wyjść ze stacji. Poniżej peron pierwszy oraz… schodki z dreszczykiem 🙂

Budynek stacji od strony Placu Staszica. Na Nadodrzu byłem już kilka razy (link). Ale okazuje się, że jest jeszcze jedno wyjście ze stacji – bezpośrednio z peronu drugiego, prosto na pętlę tramwajową. Ale przejście to odkryłem dopiero nazajutrz

Katastrofa przy stacji

Stacja Wrocław Zachodni, usytuowany jest na osiedlu Muchobór Wielki. Jest tu kilka czynnych bocznic, choć kiedyś było ich więcej. Znalazłem też ciekawostkę. Stacja leży na osi pasa startowego strachowickiego lotniska (3,5 km od niego). W roku 1969 podchodzący do lądowania we mgle samolot nadmiernie obniżył lot, zahaczając o drzewa oraz zrywając przewody sieci trakcyjnej w okolicach stacji. Z prędkością 200 km/h zarył w ziemię, zatrzymując się w poprzek drogi, tuż przed okolicznym jeziorkiem. Na szczęście nikt nie zginął.  Artykuł, do którego odsyłam, pisze o tym wydarzeniu jako o „jednej z ciekawszych katastrof na Dolnym Śląsku”.
Poniżej peron Stacji Wrocław Zachodni. Jest tu też zabytkowy budynek dworca, którego nie uchwyciłem (był z frugiej strony)

Na drugim planie – wrocławska sortownia Poczty Polskiej

Następna stacja: Wrocław Grabiszyn. Wyjście z peronów znajduje się pod wiaduktem, przy ul. Klęcińskiej. Sporo pasażerów opuściło pociąg…