Dwie zagadki w jednym mieście

Zagadka pierwsza: gdzie znajduje się ta kolejka linowa? Na jaki szczyt nas zawiezie?

Na żaden! Okazuje się, że nie jest to w żadnych górach, lecz w jednym z największych miast w Polsce – we Wrocławiu. Przy ul. Na Grobli, tuż za Mostem Oławskim znajduje się przystanek kolejki gondolowej „Polinka”. Drugi przystanek jest po drugiej stronie Odry – 380 metrów dalej.
Wagoniki kolejki jadą ok. 7 metrów nad wodą. Poniżej widok z gondoli na Most Grunwaldzki

A to już za Odrą, ulica Wyspiańskiego. Za chwilę przystanek końcowy…

Skoro wiemy już, że jesteśmy we Wrocławiu, pora na kolejną zagadkę. Oto kamienica zachodniej pierzei Rynku. Jedno z jej okien jest dorysowane. Dlaczego? Ze względów estetycznych, żeby fasada budynku zachowała symetrię. Teraz pytanie: które okno nie jest prawdziwe?

A oto odpowiedź: na trzecim piętrze, pierwsze z lewej strony 🙂 Widać to na przybliżeniu. Podobne, namalowane okno znajduje się też przy ul. Szewskiej

Pociągi w pałacu

Dworzec Wrocław Główny początkowo wyglądał nieco inaczej. Gdy oddano go do użytku w połowie XIX wieku, peron znajdował się na miejscu dzisiejszego głównego hallu dla pasażerów. Na czołowej ścianie, widocznej na pierwszym zdjęciu była duża brama, przez którą wjeżdżały pociągi. Natomiast ciągnące się po prawej stronie podwyższenia, dziś wykorzystywane jako taras dla znajdujących się restauracji, poczekalni i punktów usługowych – są pozostałością peronu, wówczas jedynego na tym dworcu

Widok z zewnątrz. Zachowane zostały nawet ślady toru, który prowadził do hali ówczesnej peronowej od strony wschodniej. Widoczne po prawej stronie podwyższone perony oraz estakadę wybudowano w latach 1899 – 1904. Powodem była rozbudowa miasta w kierunku południowym, a linia kolejowa podzieliłaby miasto na dwie części, przez co ruch kolejowy kolidowałby z drogowym

Po ostatnim remoncie budynku dworca, udostępniono dla podróżnych obiekty położone na piętrze. Kiedyś mieściły się tam biura oraz mieszkania zawiadowców i dyrektora kolei. Odrestaurowane wnętrze robią piękne, pałacowe wrażenie

Można się przyzwyczaić

Przez lata uważałem, że jedynym słusznym taborem są tradycyjne wagony ciągnięte przez lokomotywę. Nie sądziłem, że zaakceptuję zespoły trakcyjne. Ale trzeba dostosować się do zmian… Nowym taborem jeździ się całkiem wygodnie, ale zawsze będę jednak miał sentyment do przedziałowych pullmanów. Poniżej Dart, czyli ED161-015, którym przyjechałem ze stolicy

A to ten „tradycyjny”: EP09-005, który zawiezie ludzi gdzieś w Polskę…