Pstrykanie przez lewe ramię

Podróż kolejką krzesełkową: z Karpacza na Kopę. Z powrotem planowaliśmy iść piechotą, więc to była jedyna okazja, by zrobić kilka fajnych zdjęć. Niestety panoramiczne widoki mieliśmy za plecami, więc robiłem zdjęcia z niewygodnej pozycji „przez lewe ramię”. Coś tam na szczęście wyszło

A przed nami… październikowy śnieg

Lądujemy pod Kopą – czyli 530 m wyżej

Marsz w stronę Białego Jaru

I oto on… Trzeba jeszcze przejść przez strumień o nazwie Złoty Potok, co przy oblodzonych kamieniach wcale nie jest proste…

Biały Jar z góry

Jest takie miejsce

Dalszy ciąg krótkiej wycieczki po Dolinie Szyszyny (wcześniejsze posty: link1, link2). Co jeszcze można spotkać na trasie tego ponad 2 – kilometrowego szlaku?
Zapora z 1932 roku, z odlanym w kamieniu niemieckim napisem: „Wielkie dzieła powstają przez pomysłowość”. Zdjęcie trochę w słońcu i najlepiej tego nie widać

Młyn wodny w stanie ruiny. Podobno na mapie z 1757 roku w tej okolicy znajduje się symbol młyna wodnego. Można domniemywać, że chodzi właśnie o ten

Majestatyczny dąb szypułkowy – stoi tutaj jako pomnik przyrody

Po drodze można nauczyć się rozróżniać gatunki drzew po pniach

Na tej polanie w latach 1951 -1954 zatrzymywał się tabor cygański, którym wędrowała m.in. cygańska poetka Papusza

Inne, napotkane po drodze ciekawe miejsca Doliny Szyszyny

Bardzo stara osada

Dziś pokażę dwa ciekawe miejsca znajdujące się w Dolinie Szyszyny. Pierwszym jest wczesnośredniowieczne grodzisko. Już w V – VI wieku na te tereny zaczęła napływać ludność słowiańska – a konkretnie plemiona serbskie. Zakładali (najczęściej na wzgórzach) swoje osady, w których mieszkali po kilkanaście rodzin. Jedna z takich osad powstała właśnie tutaj – nad rzeką Szyszyną. Odkopane szczątki ceramiczne wskazują na to, że osada istniała między IX a XI wiekiem. Potem ludzie z jakichś, nie znanych nam powodów opuścili to miejsce. Może przenieśli się w bardziej dogodne miejsce? Natomiast pobliskie wioski: Bieniów i Biedrzychowice, które też powstały w miejscu dawnych osad serbskich – istnieją do dziś.
Dziś po osadzie pozostało tylko wzgórze. Za nim, troszkę dalej, spokojnie płynie sobie Szyszyna…

Drugie miejsce – to bardziej współczesna osada 🙂 Wśród drzew odnajdujemy szałas, w którym można się schronić przed deszczem, coś zjeść albo po prostu odpocząć. Dziś jest tu pusto, ale podobno w letnie wieczory przebywają tu spore grupy turystów

Mimo, że wygląda to jak chatka w dżungli, teren wokół jest zadbany, ma swojego opiekuna. Nawet kwiaty i rośliny posadzone są w symetryczne klomby, chociaż na poniższych zdjęciach niezbyt to widać. Ale zapewniam 🙂

Zapraszam na ostatnią część wycieczki